


Jeśli dobrze pamiętam to wstaliśmy o 4 rano, tak żeby jeszcze przed świtem dotrzeć na gejzery, które najlepiej oglądać o wschodzie słońca. Jak widać udało nam się dotrzeć na czas:).
Potem pojechaliśmy jeszcze kawałek dalej na śniadanie. Zanim nasza bezzębna Indianka przygotowała posiłek można było się wykąpać w gorących źródłach, co widać na zdjęciach. Nadal jesteśmy wysoko na pustyni, więc w nocy jest bardzo zimno, już kawałek od basenu zaczyna się na ziemi lód...






Zbliżamy się do Chilijskiej granicy... Po drodze mijamy jeszcze piękne, bardzo malownicze laguny, które głębokim błękitem kontrastują z czerwienią spalonej pustyni. Obok możecie zobaczyć zdjęcia chyba najsłynniejszej - laguny Verde, czyli zielonej:). Spotykamy tu również słynnego misia globtrotera, który akurat w tym czasie również zawędrował w te strony. Był bardzo miły i nawet zgodził się pozować do zdjęć.


No i nadszedł czas rozstania z naszymi Amerykankami, one wracają do Uyuni, a my czekamy na autobus, który poniesie nas w kierunku Chile, do małego miasteczka na pustyni - San Pedro de Atacama.
Nasz kolega, specjalista od ludowych mądrości, rozpoczyna karierę poety następującym dwuwierszem:
Daliśmy Amerykankom zupki, a one nam nie dały dupki!



Ledwie przekroczyliśmy granice a zaczęła się droga asfaltowa! Co tu dużo gadać, B Ł O G O Ś Ć!! Słowo skauta, że nigdy, ale to nigdy więcej nie będę narzekał na polskie drogi, może nie są tak dobre jak drogi w Chile, ale są! W Boliwii dróg asfaltowych praktycznie nie ma!
Bardzo szybko dojechaliśmy na miejsce naszego noclegu i wypuściliśmy się na miasto. Po lewej widać najstarszy dom w miasteczku, wybudowany w 1520r. Mieszkał w nim pierwszy królewski gubernator Chile - Pedro de Valdivia. Pod tym historycznym budynkiem nawiązujemy znajomość z tutejszym dostawcą ziółek;). Buenas Noches.
Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że jadąc za granicę warto znać języki obce. Ma się wtedy nieporównywalnie większą swobodę podróżowania, poznawania i nawiązywania ciekawych znajomości. Oczywiście, najlepiej znać język kraju do którego się wybieramy, z drugiej strony, jeśli podróżujemy w różne miejsca, trudno byłoby nam je wszystkie opanować. Są jednak języki na tyle popularne, że z ich znajomością poradzimy sobie prawie w każdym zakątku świata - to oczywiście angielski i hiszpański. Niestety, kursy językowe są bardzo drogie, rocznie to wydatek kilku tysięcy, poza tym zajmują czas, bardzo dużo czasu. Teraz jest jednak o wiele lepszy, wygodniejszy i w porównaniu do metod tradycyjnych śmiesznie tani sposób! Mówię oczywiście o audiobookach. Dzięki nim możemy się uczyć w samochodzie, jadąc do pracy, jadąc na uczelnię, spacerując, prasując, czy wykonując inne czynności które nie wymagają wielkiego skupienia. Oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale i czas! W bogatej ofercie audiobooków znajdziecie na pewno coś dla siebie, są tu materiały zarówno dla początkujących jak i dla bardziej zaawansowanych.
Konwersacje dla początkujących to kurs przeznaczony dla osób zaczynających naukę, jak również tych, którzy chcą poprawić umiejętność mówienia i rozumienia ze słuchu.
Język angielski - w podróży to trochę droższa pozycja, przeznaczona dla osób średnio zaawansowanych. Kurs zawiera ponad 20 lekcji prezentujących różnorodne materiały związane m.in. z planowaniem wakacji, rezerwacją noclegów, podróżowaniem samolotem, pociągiem i samochodem.
Godny uwagi jest również pakiet Angielski dla początkujących zawierający "Słownictwo i podstawy gramatyki" + "1000 słów i zwrotów w podróży" + "1000 słów i zwrotów w pracy"
Dla osób chcących zacząć swoją przygodę z językiem hiszpańskim i przygotować się do podróży do jednego z ciekawych hiszpańskojęzycznych krajów najlepszy będzie Hiszpański - Kurs podstawowy. Obejmuje 11 lekcji - aż 90 minut nagrań - uczących 1000 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów.
* * * * *


Do południa mamy czas wolny, idę posiedzieć sobie na głównym placu gdzie spotykam naszego zaprzyjaźnionego handlarza. Najwyraźniej mu się nudzi bo zaczyna mi udzielać lekcji hiszpańskiego, co zresztą bardzo mi odpowiada. W ten sposób poznaje jeszcze kilku jego klientów, którzy w międzyczasie się przewijają. Jeszcze kilka takich dni i mówiłbym płynnie po hiszpańsku, a może nawet dostałbym u niego pracę:).
O piętnastej idziemy do biura podróży w którym dzień wcześniej wykupiliśmy wycieczkę do Valle de la Luna. Przed biurem spotyka nas miła niespodzianka w postaci zapierającej dech w piersiach przewodniczki. Idziemy za nią jak zahipnotyzowani!





Zanim pojedziemy oglądać zachód słońca, robimy sobie półgodzinny spacer w tych niepowtarzalnych okolicznościach przyrody, a nawet zwiedzamy jeszcze jedną małą jaskinie.
Pustynia Atacama to jedno z najsuchszych miejsc na Ziemi! Nasza przewodniczka twierdzi, że są tutaj miejsca, w których od czasu kiedy prowadzi się takie badania nie zanotowano jeszcze nigdy żadnych opadów! Trzeba przyznać, że okolica robi duże wrażenie. Przewodniczka też. Z blisko godzinnej rozmowy o Atacamie zapamiętałem tylko tyle, że Ana Maria miała kiedyś chłopaka Czecha:).
Czuję się tak, jak bym był na innej planecie, a wrażenie to spotęguje się jeszcze bardziej o zachodzie słońca. Tyle, że moim zdaniem nazwa jest nieadekwatna, w każdym razem inaczej wyobrażam sobie krajobraz księżycowy, ja bym raczej nazwał to miejsce Marsjańską Doliną.





Gdy wysiadamy z autobusu w San Pedro jest już ciemno. To była ostatnia taka wycieczka tego wyjazdu, teraz została nam już tylko droga powrotna... dziwnie się czuję... przecież dopiero co wysiadaliśmy z samolotu w Limie i co, już po wszystkim? Szkoda, że to już koniec...
W kierunku San Pedro de Atacama podążał Witold Wieszczek.
Na język Shakespeare'a przetłumaczył Kamil Razowski.
Voy hasta el fin del mundo (Peru - Boliwia - Chile):
Pierwszy przystanek: Barcelona! (78 zdjęć)Witamy w Peru: Lima! (93 zdjęcia)Jedziemy na południe: Ica! (42 zdjęcia)Linie z Nazca (53 zdjęcia)Arequipa - Białe Miasto (48 zdjęć)Dolina rzeki Colca / Valle del Colca (68 zdjęć)Wyspy na jeziorze Titicaca (71 zdjęć)Cusco - młodsza siostra Krakowa (50 zdjęć)Salcantay Trek - zapach Machu Picchu (68 zdjęć)Machu Picchu - wielki szczyt (71 zdjęć)La Paz - Miasto Matki Boskiej Pokoju (93 zdjęcia)Droga śmierci do Coroico (37 zdjęć)Boliwijska Pampa, czyli błogość (72 zdjęcia)Witamy w boliwijskiej dżungli (47 zdjęć)Święta w Rurrenabaque (63 zdjęcia)Salar de Uyuni - największa solniczka świata (100 zdjęć)Hey mama, we going to Atacama! (64 zdjęcia)Heroica Ciudad de San Pedro de Tacna (38 zdjęć)Żegnamy ocean, żegnamy Peru, żegnamy Amerykę (54 zdjęcia)Komentarze do zdjęć: