zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Powieści i opowiadania > Gdzieś w ostatecznej krainie

Gdzieś w ostatecznej krainie, część 4

Gdzieś w ostatecznej krainieDostojewski to geniusz. Pisze tak sugestywnie, że nie można potem długo wyzwolić się od jego wizji. Do tego stopnia, że kiedy spojrzysz z wieży zamku będzińskiego przez lunetę w stronę Syberki, to co widzisz? Widzisz kopuły cerkwi. Czas musi minąć jakiś, by otrząsnąć się z tego widoku. Ale oto przychodzi inny widok. Golgota Wschodu. Co to znaczy? Dostojewski pisząc „Biesy” w Dreźnie, mieście sztuki, mieście pięknych pałaców i obrazów, dawał obraz piekła. Ale to piekło było w ludziach, i ci ludzie, ci młodzi rewolucjoniści marzący o powszechnej wolności, stworzyli monstrualne zło. Pisał Dostojewski, że zaczęli od powszechnej wolności, a skończyli na powszechnym zniewoleniu. Tak widział XX wiek, kilkadziesiąt lat przed jego nastaniem. Bo te łagry, obozy i zbrodnie były już w głowach młodych rewolucjonistów w połowie XIX wieku. I takie refleksje nachodzą kiedy z zamku będzińskiego patrzymy na Golgotę Wschodu na Syberce.

*

I znów jesteśmy w Będzinie. Odczytajmy raz jeszcze co pisała Zofia Kossak. Mówiła jak należy odczytywać przyszłość co czeka na nas, z drobnych zdarzeń.

Na Ksawerę zewsząd ściągali ludzie do pracy. Do pracy w kopalni. Ciężkiej pracy. Ksawera w początku XX wieku to lepianki i małe drewniane domki. Bieda i nędza. To tutaj agitatorzy rozpoczynali swoją działalność. Ale oni zaczynali w Rosji. To ich dostrzegł i opisał Fiodor Dostojewski. Przeczuwał co oni zrobią w XX wieku. Miał dla nich jedyne określenie: Biesy.

I te biesy wymyślali teorie, które zrealizowali w XX wieku. W jednym z miast Rosji zebrały się późnym wieczorem w mieszkaniu jednego z nich, i tam układają przyszłe losy świata. A my jeszcze nie istniejący, nie wiemy że ktoś za nas ułożył nam życie. Że ktoś uznał że ma prawo, niczym Bóg, pokierować losem człowieka i całego narodu. Posłuchajmy co on mówi:

...ludzkość musi być podzielona na dwie nierówne części. Dziesiąta część otrzymuje wolność osobistą i nieograniczoną władzę nad pozostałymi dziewięcioma dziesiątymi. Tamci zaś zatracają osobowość, stają się stadem… To co proponuję – nie jest podłością lecz rajem. Rajem na ziemi. Innego rozwiązania nie ma. Tam w jego kajecie, jest sama prawda – ciągnął dalej Wierchowieński. Tam jest szpiegostwo. U niego każdy człowiek społeczeństwa pilnuje drugiego i ma obowiązek denuncjować go, w wyjątkowych wypadkach oszczerstwo lub zabójstwo. Lecz zawsze równość. Zaczyna się od zniżenia poziomu wykształcenia, wiedzy, talentów. Nie trzeba ludzi uzdolnionych. Puścimy w ruch pijaństwo, oszczerstwo, denuncjację. Rozplenimy niesłychaną rozpustę. Każdego geniusza zgasimy w kolebce. Równość całkowita. Niech pan posłucha! Przede wszystkim będziemy szerzyć zamęt. Przenikniemy w lud… …Lud jest pijany. Matki pijane. Dzieci pijane. Niechby się spili jeszcze więcej.

Nad Ksawerą budził się dzień. Noc całą agitatorzy rozprawiali o przyszłym raju.

*

Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem by błyszczeć słowem i mądrością… I stanąłem przed wami w słabości i bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukrywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej…

Stefan zamknął Księgę i zaczął przygotowywać się do pracy na rannej zmianie. Tamci rzucili „ziarno” i słowa Księgi też rzucone na glebę. Które zakiełkuje? Które zwycięży tutaj, w mieście założonym przez króla Kazimierza.

*

A Juliusz też chce „zjadaczy chleba” przerobić w aniołów. Teraz jedzie do Ziemi Świętej. I tam przeżyje wstrząs. Tam zrozumie wiele, a może wszystko. W Egipcie jest wielki grób faraona. I faraon jako mumia, jako trup czeka. A obok w Ziemi Świętej drugi grób. Grób Jezusa. Pusty grób. Dwa groby, dwie wizje życia. Która prawdziwa?

*

Idąc po raz ostatni uliczkami Jerozolimy, idąc z krzyżem, wiedział Jezus, że stulecia będą mijały, a ludzie po swojemu będą urządzać świat. I o pomoc prosić będą nie Jego lecz władcę ciemności, gdyż władca ciemności ma lepsze rozwiązania i pokazuje szybsza drogę do sukcesu. Te lepsze rozwiązania to np. niszczenie ,,wrogów”. A pojęcie wroga jest bardzo szerokie, bo raz jest nim człowiek bogaty, innym razem biedak ze slumsów, który brudzi czysty obraz miasta. Wszyscy rewolucjoniści mają wizję pięknego miasta szklanych domów. Miasta pięknych ulic, równo przyciętych trawników, miasto bez podejrzanych dzielnic, a przede wszystkim miasta wspaniałych ludzi. Ludzi mądrych wykształconych, zdrowych i pięknych.

W tym mieście nie ma chwastów. Chwasty wyrwano i spalono. Oczyszczano dokładnie miasto z ludzkich chwastów. Można sobie wyobrazić jak wygląda życie w takim mieście. Wrócimy do tego miasta jeszcze. Zajdziemy do paru mieszkań, a teraz? Teraz pomyślimy jak zbudować idealne miasto. Miasto, w którym zawrzemy mądrość wieków, a budując je nie popełnimy żadnych błędów.

*

Nie znam tego Człowieka.

Kto powiedział te słowa? Czyżby to ten, który widział jak ten Człowiek przemienił się na górze i „twarz Jego zajaśniała jak Słońce, odzienie zaś stało białe jak światło”. Czyżby jeden z wybranych to powiedział? Nie znam tego Człowieka.

Ja też nie znam. Widziałem tysiąc jego twarzy, widziałem i słyszałem od zawsze o nim, a jednak często mówię: Nie znam tego Człowieka.

A ten, który powiedział te słowa – zasmucił się, gdyż coś sobie przypomniał. A przecież Mistrz wyrzekł te słowa: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”. Pisze Roman Brandstaetter: „Gdy poczęliśmy rozważać sens wydarzeń, które przewaliły się przez nasze życie, spostrzegliśmy, że układają się one w mądry i logiczny obraz”.

A w planach przedwiecznego Boga jest już to, że nad twoim grobem, Piotrze, potomni zbudują cudowną bazylikę, a kaplicę Sykstyńską ozdobi freskami Michał Anioł. Teraz jednakże zaklinasz się i przysięgasz nieznanej kobiecie: „Nie znam tego Człowieka”. Przypomnij sobie Piotrze. To ten Człowiek, do którego szedłeś po wodzie.

*

Do piekarni przywieziono mąkę. Piekarnia jest na ulicy Brzozowickiej. Właściwie już jej nie ma. Została w pamięci. Został zapach chleba. Chleb był okrągły, pachnący, a skórkę miał chrupiącą. Inaczej być nie mogło. Chleb w przeszłości musiał być smaczny, pachnący i mieć chrupiącą skórkę. Potem chleb zaczęły piec fabryki, kombinaty i zakłady, i wtedy chleb stracił smak, zapach, o skórce to nawet szkoda mówić.

No, ale powiedzieliśmy że „do piekarni przywieziono mąkę”. Mąkę z okolic Siewierza. Tam rosło zboże zasiane ręką. Tam skoszono je kosą. I teraz Władek przywiózł furmanką pięćdziesiąt worków z mąką. Pan Wojnowski rzucił okiem, spróbował szczyptę mąki, i już wiedział, że będzie z tej mąki chleb. Taki właśnie o jaki nam chodzi i jemu. Taki mityczny chleb. A on musi być dobry, mimo iż powszedni.

*

Mateusz, Marek, Łukasz i Jan. Ci czterej napisali niewielkiej objętości książki, które są zadziwiające. Zadanie mieli właściwie niewykonalne, bo jak pokazać, opisać coś co się wymyka opisowi. Bo istota ich opisu tkwi głęboko. Głębie opisu pokolenia odkrywają i wymyka im się to co najważniejsze. A dlaczego im się wymyka? Dlatego że: „Obraz i poznanie Królestwa Niebios nie docierają do nas wprost przez zmysły.” Przypowieści o Królestwie Niebieskim są dotknięciem dłoni Boga. I gdyby Bóg ukazał się, wszystko inne musiałoby zniknąć. Czy zgadzacie się z tym? Zebrani w saloniku naszego dworku z uwagą wysłuchali słów wypowiedzianych przez Marcina, który niejedną noc spędził nad księgami, a zwłaszcza nad tą największą z ksiąg. Postanowili wszyscy werset po wersecie wsłuchać się w Dobrą Nowinę i dzielić się refleksjami. A my przycupniemy w kąciku i będziemy słuchać.

*

Pisze ks. Janusz Kobierski:

Spisane dzieje od początku do końca to nasza ludzka historia niech się nie wydaje nikomu, że dziś nikogo nie dotyczy ta KSIĘGA święta, bo od Boga, opowiada to, co się wydarzyło i jeszcze wydarzy. A słowo się spełni do ostatniej joty – na wszystkich

A więc każdy werset nas dotyczy? Każdy!

*

Książka ta zatacza koło. Jej część pierwsza była poświęcona Juliuszowi Słowackiemu. Szukaliśmy u Juliusza, w jego życiu, w jego twórczości, odpowiedzi na wiele pytań. Jedno z nich brzmiało: dlaczego Juliusz chciał przerobić zjadaczy chleba w aniołów. Odpowiedzi jednoznacznej nie znaleźliśmy. Ale Juliusza znaleźliśmy w klasztorze na Betcheszban.

Jest rok 1837. Miejsce jak pisze Juliusz „prawdziwie bezludne. Klasztor zbudowany na skale, rozległy widok na morze z mojej celi…” I wspomina dalej: „…Przepędzałem dnie całe na dumaniu…” Na wielkiej skale czasu Juliusz otrzymał 40 lat. Od roku 1809 do 1849. Jak on wykorzystał ten dar, ten swój czas?

*

Pisaliśmy, że książka ta zakreśla koło. Bo tytuł tej książki to „Imię moje jak dźwięk pusty” i wszystkie rozważania, wszystkie rozdziały, mimo iż różne tytuły i koncepcje się tutaj mieszają, krążą wokół jednego. Dla innych nasze imię to pusty dźwięk. A jeżeli nie teraz, to w przyszłości tak będzie. Ale przecież to nie powód do smutku czy rozpaczy. Bóg zapisał nasze imię na zawsze i dla Niego nie jest ono pustym dźwiękiem. A celem tej książki jest również sakralizacja życia. Z każdej chwili należy uczynić sacrum. Z każdej.

*

Im doskonalszą cywilizację tworzy człowiek, tym bardziej staje się zabiegany, nerwowy, wewnętrznie rozbity, nienasycony. Życie więc w idealnym mieście byłoby nie do zniesienia. Ale dlaczego tak się dzieje? Przecież dążenie do doskonałości nie jest niczym złym.

I jeszcze jedno. W idealnym mieście nie było strychów, gdzie znajdowały się tajemnicze kufry, a w kufrach listy pradziadka, stare mapy, medale, stare pieniądze i tysiące innych skarbów. W i d e a l n y m mieście nie było nic tajemniczego.

*

Chodź, pokaże ci strych. To jest stary strych, bo dom jest stary. Kufer oczywiście jest, a obok kufra skrzynka. To był kiedyś telewizor Neptun. W tym telewizorze oglądałem pogrzeb prezydenta Kennedy’ego, Kabaret Starszych Panów, czterech pancernych i psa, (Szarika zresztą) i lądowanie Amerykanów na Księżycu, ale wszędzie pisali, że to pierwszy człowiek na Księżycu, dlatego niech będzie oglądałem lądowanie pierwszych ludzi na Księżycu. Psuł się ciągle ten telewizor więc ciągle przyjeżdżał ktoś do naprawy. Nie ktoś tylko Duda, bo on był najlepszy. A teraz została tylko skrzynka drewniana na strychu, w domu, na ulicy Brzozowickiej. Wszystko co zostało z Neptuna.

Ale Neptun miał duszę, a Sony? Sony ma wszystko ale nie ma duszy.

*

„Jeszcze tylko kilka kroków niewiedzy”

Na rysunkach zachowanych Leonarda jest wszystko. Są projekty czołgów i samolotów, łodzi podwodnych i jest wnętrze człowieka. Dokładnie narysowane ścięgna, muskulatura ramienia i inne narządy. Leonardo chciał zgłębić działanie czołgu, samolotu i człowieka. Pierwszy zajął się anatomią oka, a stąd już krok jeden do pomysłu aparatu fotograficznego i kamery. Już wydaje się geniuszowi z Vinci, że wszystko wie, że wszystko odkrył, zrozumiał. Wie jak działa człowiek. Ale w pewnym momencie uświadamia sobie, że człowiek to nie tylko ścięgna i mięśnie, człowiek to coś więcej. Bo rozsypią się mięśnie i ścięgna Leonarda, a on sam pozna, już poznał zasadę główną. Poznał Twórcę, przy którym jego geniusz nie wart rozmawiania nawet.

*

O czasie, niszczycielu rzeczy zawistny, ty też zostaniesz pochłoniętyOwidiusz

A na razie czas niszczy wszystko. Niszczy ludzi, miasta i dzieła ludzkie. Ale są dzieła, które nie poddają się działaniu czasu. Na zamku Kronberg królewicz duński Hamlet wypowiada słowa zawsze aktualne, zrozumiałe przez wszystkie epoki, mimo iż pełne wahań, pytań, wątpliwości: „Być, albo nie być” i tak dalej. Być. Bo warto. Warto być.

*

Co jest na ostatniej stronie historii świata? A że ostatnia strona jest, to rzecz pewna. Bo przecież była pierwsza strona. A od X wieku myśmy zapisywali swoje rozdziały, a potem ja zapisuję, a potem ty czytelniku piszesz swoją historię? Bo ta twoja historia wchodzi w skład historii świata. Dlatego wszystko jest ważne. Wszystko jest ważne, bo nic się nie powtarza. A ci w dworku w Radziwiliszkach na granicy Litwy i Łotwy już wiedzą. Siedzą w dworku – Juliusza nie ma, wojażuje po Europie – i piją wino. Chopin gra mazurki Chopina, Bach gra kantaty Bacha, Chaplin kopie kulę ziemską, Kieślowski obmyśla jak nakręcić film „Niebo” albo „Piekło”. W kociołkach bigos grzeją, Raskolnikow ostrzy siekierę. Chwilo, jesteś piękna, trwaj wiecznie – szepce szatan. No to niech trwa.

Grzegorz Pieńkowski

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Powieści i opowiadania3. Gwałt27. Opowiadanie erotyczneNestor - Powieść minionych lat (rozdz. 1-7)1. Seks w pociągu pospiesznym2. Seks w pociągu osobowym
Najwyżej oceniane Powieści i opowiadaniaList do Ani z Zielonego WzgórzaHistoria pewnego zerwaniaGdzieś w ostatecznej krainie, część 39Rozdział 1. Witajcie kotySkąd wzięły się kolory na ziemi, czyli historia jak najbardziej prawdziwa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:Narodziny
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.