zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Powieści i opowiadania > Gdzieś w ostatecznej krainie

Gdzieś w ostatecznej krainie, część 27

Gdzieś w ostatecznej krainieJuliusz językiem się bawi, tworzy strofy z taką łatwością, jak Chopin mazurki. Teraz już wie. To przyszło nagle. To olśnienie. Dzieje narodu to dzieje Ducha. Duch wciela się w kolejnych władców narodu. Wcielił się w Chrobrego, w Jagiełłę, wciela się w wybitnych twórców. Na pewno wcielił się w Wita Stwosza, mimo iż on Niemiec.Wcielił się w Stasia Wyspiańskiego, w Matejkę. No Juliuszu niech ci to przejdzie przez gardło. Wcielił się w Adama.

– Jakiego Adama? – spytał Juliusz.

– W Adama Mickiewicza!

– Ach. Adama. Możliwe.

*

Szuka się Prawdy na ścieżkach wersetów, ksiąg natchnionych. I ona tam jest.

– Jaśku, pisząc ten tekst, okiem rzuciłem na Pismo, a tam otwarta na wersetach następujących:

Nie polegaj na swoich bogactwach i nie mów: Jestem samowystarczalny.

I zaraz następuje skojarzenie następujące. Polskie dworki kresowe, siedlisko tradycji, polskości, wyspy zakonserwowanej historii, musiały z natury rzeczy być samowystarczalne. To były takie małe przedsiębiorstwa produkcyjne zajmujące się wszystkim. Bo słabe drogi, a w zimie zaspy do nieba, a żyć trzeba. Musi chleba wystarczyć, mięsa i konfitury też, bo nieraz słodkiego się zachce.

I ten szlachcic własną zasługę robił z tej swojej samowystarczalności. Zastygł w samouwielbieniu. Okrutna, barbarzyńska, azjatycka horda zniszczyła ten świat.

Ale za czasów Juliusza we dworkach cisza, spokój a panienki romanse czytają i o romansach myślą, a wpis takiego Julka w sztambuchu setki razy odczytują, przypisując mu rolę, o której Julek nawet nie pomyślał.

Po prostu wpisał coś tam panience i już. Nie myśl sobie panienko za dużo. Usidlisz takiego Juliusza i co dalej? Wiadomo! Nawet pisać nie warto. Zrobisz mu z życia rozkład dnia, gdzie miejsce będzie na śniadanie (ale nie o 10.00, o zimnym mięsie nie wspominając) podwieczorek, siedzenie na ganku by sąsiedzi widzieli. I to już koniec.

Staniesz się panienko żoną i będziesz mówić „mój mąż Juliusz Słowacki właśnie tworzy” i dzisiaj gości nie przyjmuje.

Więc Jaśku dzisiaj z raportu nici. Właściwie w ogóle nie ma szans. Żadnych.

*

Noc z 20 na 21 kwietnia 1845 roku.

Tutaj konieczne jest przytoczenie paru zdań z książki Jarosława Marka Rymkiewicza.

Juliusz Słowacki pyta o godzinę. Słowacki komunikował rzeczy, które dla niego miały jakiś sens, ale dla czytelników były całkiem nonsensowne.

A. Małecki – wybitny krytyk literacki sądził, że „Ksiądz Marek” i „Sen srebrny” to najbałamutniejsze utwory, jakie wypłynęły spod pióra Juliusza. A o „Królu-Duchu” sądzono, że jest najwspanialszy i najoryginalniejszy utwór Juliusza, tyle że dziwaczny, chaotyczny, niejasny i niekonsekwentny.

Krytycy zawsze wiedzą lepiej.

Ale oni odchodzą, a dzieło trwa.

*

I teraz tak. Uważają oni, ci krytycy, że to jest mylny pogląd, że duch może się wcielać w różne osoby. Mówimy oczywiście o duchu – narodu. O istocie tego narodu.

Oczywiście Juliusz nie pisał, że duch wcielił się w Stasia Wyspiańskiego, bo Staś się urodził 20 chyba lat po śmierci Juliusza, ale przecież my dzisiaj 100 lat po premierze „Wesela” wiemy, że to tak jest. Wyspiański skupił w tej chacie wszystko. Był więc przez moment i przez tę noc człowiekiem historią i człowiekiem soczewką.

*

Wszyscy krytycy i czytelnicy mówili, że Juliusz pisze bałamutne rzeczy, absurdalne i niedorzeczne. A jednocześnie wszyscy tak mówiąc, powtarzali z uporem, że Słowacki był jednak wielkim, wspaniałym poetą. Te zdania też pochodzą z książki Jarosława Marka Rymkiewicza.

*

A my teraz na początku mitycznego XXI wieku, uważamy tak samo. Jak przekazać Prawdę, którą Juliusz znał? Można tylko mówić chaotycznie, można zachwycać się, a czytający odbierze to jako bełkot. Jest chyba jedna zasada. Trzeba mówić prosto, bez wysilania się na jakieś myślowe konstrukcje. O, na przykład takie zdanie jest u św. Marka:

…Około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze i chciał ich minąć.

Prosto pisze, normalnie „krocząc po jeziorze”.

Spróbuj i ty. Masz wiarę to ci się uda.

Na pewno ci się uda, kroczyć po jeziorze.

*

Uczony wie lepiej. Napisze o tej swojej wiedzy uczony traktat, dowiedzie, że po wodzie chodzić się nie da, gdyż czynniki fizyczne... i tak dalej. A ponadto to jest legenda, metafora, alegoria, projekcja.

A ta metafora, czy tam legenda już dwa tysiące lat inspiruje tych, co rzeźbią, piszą, malują, filmują i fotografują.

A uczonego traktatu sfilmować się nie da.

Nie da i już.

*

„Król-Duch” wydawał się Juliuszowi dziełem niegodnym tej Prawdy, którą miał Juliusz do przekazania. I kazał czytać z prostotą dziecka.

*

Wróćmy do tego fragmentu z Ewangelii św. Marka:

Przyszedł do nich krocząc po jeziorze.

Dziecko to zrozumie. To jest proste, jasne. Ten, co szedł, miał taką moc i siłę, że mógł po jeziorze chodzić. A dorosły, który już „tyle widział i przeżył” zacznie analizować, wątpić, kluczyć i co?

Wpadnie do wody, utopi się w swoich rozważaniach. A przecież to takie proste.

Chodzić po wodzie.

*

Matkę Juliusza Słowackiego wezwano do Krzemieńca przed oblicze Komisji Śledczej w Kijowie i przesłuchiwano w sylwestrowy wieczór 1838 roku. Na pytanie: „Czy nie miała pani kiedykolwiek u siebie i nie przekazywała pani bratu swojemu Teofilowi Januszewskiemu, przedstawionego tu egzemplarza „Poezji” Juliusza Słowackiego, który jest pani synem?” – padła spokojna odpowiedź: „Nigdy nie czytałam poezji mojego syna”. Ileż kosztować ją musiało wyrzeczenie się tego, którego kochała najbardziej ze wszystkich na świecie.

To są zdania z książki Barbary Wachowicz „Ty jesteś jak zdrowie”. Za sto lat na tych ziemiach będzie pełny triumf szatana. Ludzie będą przyznawać się do wszystkiego, co tylko zażąda śledczy. Teraz w 1838 roku trwa próba generalna.

Próba udana zresztą.

Spektakl może się zacząć.

*

Ziarnem Polski być jeden prosty człowiek może Jak to w ziarnku żyta – żyje całe przyszłe zboże.

Właściwie te słowa mówią wszystko.

Zaraz, zaraz, ziarno może upaść na drogę. Tam wydziobią je ptaki. Może być przytłumione przez chwasty. A chwastów moc będzie. Będą kolorowe, różnorodne, błyszczące, krzykliwe.

A prosty człowiek odrzuci chwasty i…

… i zboże wyrośnie.

*

Inne uczone, nad księgami siedzą, Lecz z literami oko nic nie czyni, O duchu w księgach zamkniętym nie wiedzą Jedna skończyła kartkę – palec ślini, Widać ciekawa, co wieszcze powiedzą Na drugiej karcie.

Zjadacz chleba nie umie czytać, jak należy, nie umie czytać tak, jakby tego sobie życzył autor „Króla-Ducha”, bo ten fragment powyższy z tego to poematu, zaczerpnięty jest. Juliusz wymyślił ten dywan, gdzie z jednej strony poplątane nici, supełki, chaos istny a z drugiej ład, sens i porządek. My widzimy chaos, a Juliusz ujrzał ład i o tym ładzie pisze, tylko my czytać nie umiemy.

*

25 sierpnia 1832 roku Juliusz pojechał do Wersalu. Chodził sam jeden po ciemnych alejkach parku i myślał o Litwie. Tak to opisał w liście.

– Jaśku! Czy ty spotkałeś Juliusza, jak samotny spacerował po parku w Wersalu?

Juliusz na Litwę już nigdy nie wróci, ale jak spotkasz go, nie mów mu tego. On i Adam z oddali stworzą inną Litwę, która już na zawsze zagości w naszej świadomości.

*

Anioł o bladym licu, niebieskich oczach w wytartych dżinsach spranej koszuli leżał pod płotem z butelką piwa w ręce i mocnym w ustach, załamał się, bo wyrzucili z raju.

Taki wiersz napisała Juliuszu 13 letnia dziewczyna z Będzina. Ty nas (i ich) przerobić chcesz w aniołów, a oni złudzeń nie mają, uważają, że... właśnie, co, co uważają? Że nie da się, że nie wytrzymają tam długo. Ale dlaczego go z raju wyrzucili? Nie zasłużył, czy nie godny?

Zasłużył, skoro tam był. Nic już nie wiemy. Zrozum tu poezję. A przecież czujemy, o co chodzi. I zawsze tak było, jest i będzie. I Juliusz wiedział, że my będziemy wiedzieć, o co chodzi. No i wiemy. Mniej, więcej.

*

Eglantyna Pattey odważyła się napisać do mamy Juliusza parę słów. Właściwie dopisała do listu Juliusza parę swoich zdań takich na przykład: Kochana Pani, jakże powinna być Pani dumna ze swego dziecka, tak młodego, tak pięknego i obdarzonego takim talentem. Może Pani być spokojna o jego zdrowie, jest doskonałe i wierzymy mocno, że powietrze szwajcarskie zrobi mu dobrze.

No, niestety nie zrobiło. Gruźlicy, nawet krystaliczne powietrze szwajcarskie nie wyleczy. W liście z marca 1849 r. Juliusz tak napisał: kilka dni temu byłem mocno bardzo krwią zaatakowany, która mi się po wielokroć razy z ust wypluwać dawała.

Tamten list Eglantyny jest z 1833 roku. Gdyby Eglantyna usidliła Juliusza i gdyby on w tej Szwajcarii zamieszkał, to jak ona przyjęłaby tę chorobę? Czy byłaby podporą dla niego, czy umierałby sobie sam w pokoju gdzieś w bocznym skrzydle pensjonatu, niewidoczny dla gości, kontemplującymi widok Mont Blanc.

Eglantyno, kto by o tobie dziewczyno wiedział, gdyby Juliusz zamieszkał w innym pensjonacie?

*

Ten wiersz dotyczy malarza włoskiego Caravaggia. Otóż Caravaggio w latach 1602–1604 namalował słynny obraz „Złożenie do grobu”. A wiersz poety Janusza Kobierskiego tak się układa:

Dane mu było dostrzec więcej niż innym Bo kiedy z ciemnej doliny grzechu Brany był na górę poznania… … i umiał wydobyć światło z ciemności Przeżywał coś z mocy Stwórcy Szczęście tylko wybrańcom dane

Ten wiersz dotyczy, jak wspomnieliśmy, Caravaggia, ale może dotyczyć każdego twórcy, który autentycznym jest. Jak na przykład Juliusza.

…od kary wiecznej może ocaliła go przemożna tęsknota za pięknem.

Ci wielcy twórcy podobni są do siebie. Są mistykami. Interesuje ich tylko Prawda.

Nie tworzą na zamówienie.

Chyba że jest to zamówienie Boga.

*

Przytaczamy różne fragmenty współczesnych wierszy, by zobaczyć, czy Juliusz choć parę osób przerobił w anioły. Bo to wystarczy. Parę osób.

Pisał Jan Kasprowicz:

I niechaj zapomnę w mym życiu Czy w bliskim, czy też dalekiem Żem człowiek jest przede wszystkim I niczym więcej jak człekiem

Kiedy 14 czerwca 1927 roku otwarto grób na cmentarzu Montmartre, znaleziono brązowy proch, dwa piszczele i czaszkę z puklem włosów nad ogromnymi oczodołami. Ten proch, kości i włosy zamknięto w hebanowej skrzynce, owinięto biało-czerwonym sztandarem.

I powrócił do kraju Juliusz Słowacki.

*

Los mię już żaden nie może zatrwożyć Jasną do końca mam wybitą drogę Ta droga moja – żyć – cierpieć – i tworzyć, To wszystko czynię – a więcej nie mogę.

Juliusz nie musi robić nic więcej. Niech inni drżącymi rękami liczą w nocy swoje pieniądze, niech inni analizują kursy walut, to zresztą też jest potrzebne. Nawet jest taki obraz Rembrandta z 1627 roku „Przypowieść o niemądrym bogaczu”. Bogacz stary, w nocy przy zapalonej świecy liczy pieniądze, analizuje księgi rachunkowe.

Rembrandt go namalował i żyje dzięki Rembrandtowi. Inaczej, no cóż, nic byśmy o nim nie wiedzieli. Taki bogaty, a zapomniany. Jak to jest?

Juliuszowi też na pieniądzach zależało. Miał akcje kolei żelaznych. A te akcje szły w górę. Wiadomo, kolej się rozwijała. Lokomotywy coraz szybciej gnały do przodu.

*

Juliusz tyle miał do powiedzenia. A dostał jeszcze tylko cztery lata życia. Nie nastąpiło cudowne wyleczenie, dlatego musiał się zmagać z chorobą. Musiał się zmagać z samotnością, niezrozumieniem otoczenia, wręcz odrzuceniem.

Ale ważne było jedno. Przekazać Prawdę, aby ci co przyjdą po nim, wiedzieli gdzie iść i do kogo iść.

*

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów byłbym jako miedź dźwięcząca albo cymbał brzmiący.

Juliusz miał miłość do matki, to na pewno. Ale czy kochał wszystkich?

Bo inaczej te jego strofy byłyby puste, byłyby pustym dźwiękiem. Byłby jednym z wielu cymbalistów. Jak pisał jego wielki przeciwnik Adam:

Było cymbalistów wielu.

*

W lipcu 1832 roku Juliusz będąc w Paryżu obserwował jak obchodzono rocznicę rewolucji francuskiej. Były petardy, fajerwerki, wyścigi konne.

Pisze Juliusz:

… nie chciało mi się mieszać w tłum ludu, którego ta wolność uczyniła nieznośnie grubiańskim. Przez niegrzeczność starają się próbować, czy równość trwa zawsze…

Juliusz jest na dystans z ludem. Woli lud opisywać niż się z nim bratać. Zresztą te hasła o wolność, równość i braterstwo nic nie znaczą. Dla ludu wolność to samowola. Jaka równość między Juliuszem a… kimś tam. Bratać się z ludem… bez przesady. Każdy niech zna swoje miejsce w szeregu. Te karty rozdał Ktoś mądrzejszy. Nie wolno poprawiać Stwórcy.

Czy obywatel Robespierre to rozumie? Nie rozumie!

*

Juliusz Kleiner tak pisze o „Królu-Duchu”:

Czytelnik bezpośrednio poddający się czarowi dzieła zdumiony jest i olśniony jego zupełną nowością, brakiem podobieństwa do tworów znanych, mocą porwania w świat nieznany, odrębny, logiką swoistą rządzony.

*

Im bardziej Słowacki niszczony przez chorobę staje się cieniem człowieka, tym strofy jego poezji są potężniejsze. Pisze o potędze ducha, który nie zna ograniczeń oprócz tych, które sam sobie narzuci.

*

Znowu błądzę Jak Telimena gdy wyszła na grzyby, A zbiera mrówki

.

Juliusz „Pana Tadeusza” już poznał. I potrafi jednym muśnięciem pióra (a pisał pewnie gęsim piórem) dać prztyczek wielkiemu Adamowi. Ale za chwilę pisze tak:

Czy w poemacie tym równie szczęśliwa Krytyka równe porobi odkrycia? Nie wiem.

Nie ma się Juliusz do czego przyczepić w „Beniowskim”. Jest ciekawy, napisany po mistrzowsku. Może go kiedyś sfilmują, ale musi to zrobić mistrz nad mistrze. Ale Podola zrekonstruować tutaj się nie da. Podole trzeba kręcić na Podolu.

*

Raz czytasz tę strofę i nic. Drugi raz nic. A potem błysk jeden i już wszystko jasne.

Posłuchajcie!

Jaśku, wracaj, gdzie jesteś? W Paryżu, w Neapolu, czy w Jerozolimie?

Posłuchaj, skończyliśmy na Krytyka równe porobi odkrycia? Nie wiem.

Dalej jest tak:

Czasami myśl w eterze pływa, Przez piękne bardzo przelatując śnicia, Lecz później pismo, druk tęcze obrywa Z kryształów – A teraz odbłysk mego życia Na ten poemat pada niezbyt pięknie.

Teraz wszystko jasne. Juliusz jak każdy nie może wyrazić niewyrażalnego. O tym pisaliśmy wcześniej, to jest wiadome. Ma te same problemy, co każdy wizjoner czy mistyk. I wie, i czuje, że tylko „zjadacze chleba przerobieni w anioły” będą w stanie odczytać jego poezję. Wyczuć tego ducha.

Jaśku, jesteśmy już blisko. Jaśku, czy nie czujesz, że masz już ten „złoty róg”.

Nie czujesz?

Grzegorz Pieńkowski

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Powieści i opowiadania3. Gwałt27. Opowiadanie erotyczneNestor - Powieść minionych lat (rozdz. 1-7)1. Seks w pociągu pospiesznym2. Seks w pociągu osobowym
Najwyżej oceniane Powieści i opowiadaniaList do Ani z Zielonego WzgórzaHistoria pewnego zerwaniaGdzieś w ostatecznej krainie, część 39Rozdział 1. Witajcie kotySkąd wzięły się kolory na ziemi, czyli historia jak najbardziej prawdziwa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:Narodziny
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.