Felietony

P************a

Bartłomiej Kozak„Kuj żelazo, póki gorące” – mówi jedno z polskich przysłów… A teraz szybka przewrotka i jedziemy z ciężarówką Coca-Coli i dekoracjami świątecznymi ożywionymi rychło po usunięciu zniczy z witryn sklepowych. Albo z życzeniami, mikołajem i prezentami. No dobra, nie będzie żadnej przewrotki, bo dzisiaj poważny artykuł. Ja wiem, że poważnie, to kobieta w ciąży wygląda, ale się postaram. Na tę okoliczność przebrałem się za kobietę w ciąży. Nawet próbowałem zjeść ogórki i czekoladę jednocześnie, ale nie wyszło. Ja nie jestem Jared Leto, żeby aż tak się angażować. Chociaż jak sobie policzyłem, to mieliśmy jubileusz jakiś trzy miesiące temu, dlatego jednak zjem te ogórki i czekoladę. I nawet może by się udało zrobić tak, żeby było bombowo, ale nie mam kamizelki i semtexu... (Jeśli to zdanie się pojawi, to znaczy, że zapomniałem go ostatecznie usunąć. Nie zagryźcie mnie).

Poważny temat is getting closer.

„Kuj żelazo, póki gorące” – mówi jedno z polskich przysłów, które ostatnio dotarło do mnie wyjątkowo mocno. I nie będę się tym razem uzewnętrzniał, ale zadam Ci kilka pytań. Czy sobie na nie odpowiesz, czy nie – sam zdecydujesz. Najpierw jednak wyobraź sobie... siebie, który przed sekundą wpadł na pomysł. Pomysł, o którym myśl pociągnęła za sobą dreszcze ekscytacji i szybsze bicie serca. Przez kilka kolejnych dni go rozwijasz – tylko na papierze. Wiesz, że jego urzeczywistnienie będzie okupione mnóstwem pracy, którą – bądź co bądź – lubisz, ale jednak jeszcze poprawiasz wizję na kartce. W końcu nastaje dzień, kiedy przechodzisz do pierwszego etapu realizacji. Jesteś nakręcony jeszcze bardziej i teraz zostaje „tylko” kilkanaście godzin etapu drugiego.

Już masz wizję zakończonego projektu, lecz z każdą godziną prac nabierasz wątpliwości. Prace nad drugim etapem rozkładasz na kilka dni, no bo spać trzeba i robić inne rzeczy. Z każdym zajrzeniem do projektu myślisz: „a może jednak zrobić inaczej”, „a może to będzie słabe”, „a może nie znajdę czasu”, „może za chwilę wpadnę na lepszy pomysł”. Sam stajesz się grabarzem swoich własnych idei. Sam siebie sabotujesz i szukasz wymówek, czego masz świadomość. Walczysz sam ze sobą albo z jakimś swoim demonem. I tak oto pomysł, który początkowo przyprawił Cię o euforię, teraz przyprawia Cię o sreuforię.

Kto z Was o tym słyszał od swoich znajomych? Kto z Was po nich to widzi? Bo oczywiste jest, że my tak nie robimy.

Na koniec odważnego Mikołaja Waszym znajomym życzę. – Niech ze śmiałością realizuje ich idee. Wtedy – być może – stanie się bogatym Mikołajem i przyniesie im ładnie zapakowane ochłapy. Obyście Wy tak nie mieli.

A swoją drogą, ciekawe kto z Was albo Waszych znajomych rozszyfrował tytuł. Mała podpowiedź: Nie ma on nic wspólnego z jakimkolwiek słowem powszechnie uważanym za wulgarne.

Bartłomiej Kozak
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.