Kącik poezji > Wybór wierszy

Erik Lindorm – Wybór wierszy

Erik Lindorm - fotoErik Lindorm (1889–1941) – szwedzki poeta, pisarz i publicysta. Pochodził z niezamożnej rodziny. Po konflikcie z ojcem, handlarzem winem, w wieku 15 lat opuścił dom rodzinny w Sztokholmie i utrzymywał się z pracy dziennikarskiej oraz literackiej. Wcześnie związał się ze szwedzkim ruchem socjaldemokratycznym, był pacyfistą i mimo swoich sympatii do socjalizmu miał krytyczny stosunek do rewolucji bolszewickiej w Rosji. Debiutował w 1908 roku tomikiem wierszy „Bubblor från botten” (Bańki z dna). Następnie wydał: „Tal till mitt hjärta” (Mówiąc do mego serca, 1912), „Min värld” (Mój świat, 1912), „Domedagar” (Dni Sądu Ostatecznego, 1920), „Bekännelser” (Wyznania, 1922), „På marsch” (Na pochodzie, 1934). Wiersze z tych tomów zostały zebrane w wielokrotnie wznawianym zbiorze „Dikter” (Wiersze, 1941 i nast.).

Był też twórcą tzw. bokfilmu, rodzaju kroniki, inspirowanej filmami i artykułami z gazet. Pierwszy bokfilm „Selma Lagerlöf” (1933) poświęcił znanej szwedzkiej pisarce, kilka kolejnych szwedzkim królom: Gustawowi V i Carlowi XIV Johanowi, jeden: „Från Delaware till Garbo” (Od Delaware do Garbo, 1937) – historii szwedzkich połączeń ze Stanami Zjednoczonymi, najbardziej znany „Världen i brand” (Świat w ogniu, 1934) – jest kroniką I wojny światowej. Rozczarowany sytuacją społeczno-polityczną, zwłaszcza rozwojem faszyzmu na świecie, pod koniec życia popadł w alkoholizm i konflikty z rodziną. Zmarł w 1941 roku, w wieku 52 lat. Jego wiersze nie były dotąd publikowane w Polsce. Moje przekłady pochodzą z przygotowywanego do druku tomiku: Erik Lidorm: Wiersze. Wybrał, ze szwedzkiego przełożył i opracował Ryszard Mierzejewski.

Ryszard Mierzejewski

Tal till mitt hjärta Hjärta, hjärta, som driver mitt blod, fånge i revbenens bur, håll dig bion stilla, var så god, och tänk ej mer på amur. Darra ej längre, tag det svalt, sköt blom i ro din plikt. Slå dina slag, reglerat, normalt, blanda dig ej i min dikt. Driv mig ej ut i ångest att gå om nätterna, dignande tungt. Hed ej om det, du aldrig kan få, ligg i min bröstkorg lugnt. Gnag ej så hungrigt, är du snäll, du äter mig rom är jag rädd. Somna drömlöst in varje kväll, kasta dig ej i din bädd. Jag har ju fläckfritt prästbetyg och jag har betalt min skatt, men ändå du darrar och drömmer i smyg och väcker mig varje natt. Andra hjärtan slå punktliga slag, men du skall då krångla jämt och värka där inne natt och dag. Det är ett bra dåligt skämt. Erik Lindorm

Mówiąc do mego serca Serce, serce, które mą krew tłoczy, więźniu w klatce z żeberkami, zachowaj swój życiorys, bądź tak dobry i nie zawracaj sobie głowy amorami. Nie drżyj już więcej, to z głodu się bierze, oszczędzaj krew w twym cichym obowiązku. Uderzaj regularnym rytmem, normalnie, nie mieszaj się w moim wierszu. Nie wypędzaj mnie w strachu, abym błąkał się nocą, czując ogromny ciężar w nogach. To nie łóżka, tyś nigdy bowiem nie zaznał odpoczynku w mych spokojnych piersiach. Jeśliś grzeczny, nie gryź tak wygłodniale, obawiam się, że zjadasz mnie na poczekaniu. Każdego wieczoru nie mogę zasnąć wcale, nie rzucaj mną tak mocno na swym posłaniu. Mam świadectwo urodzenia bez skazy i zapłaciłem należną mi daninę. Ale ty wciąż drżysz i po cichu ci się marzy, i w każdą noc ze snu wybudzasz mnie. Inne serca biją równym uderzeniem, mimo to czujesz zakłócony ich takt i ból, zarówno nocą, jak i dniem. To jest taki dobry kiepski żart.tłum. Ryszard Mierzejewski

Ynglingaår Ynglingaår, rosiga år, när mörkret var sommarlätt, när själen var barnablank och ren, när man aldrig var riktigt mätt. Man gick med strupen av ångest tryckt, martyr och profet man var. En mörk, förvillad och smärttyngd värld på spensliga skuldror man bar Ynglingaår, svärmande år, när hjärtat i handen man höll, när av ett brännande ögonkast ett eldstänk i själen föll. I tung och hungrig och darrande sorg förbi hennes fönster man gick. Man kramade huvudkudden i dröm om det, som man aldrig fick. Ynglingaår, skiftande år, när man handen i vrede knöt och brusade ut, men i nästa stund sig blygt och blornskyggt slöt. - Ynglingaår, som man svindlade bort och aldrig skall hitta mer, här stå starka och mognade män och stirra så långt efter er.Erik Lindorm

Młodzieńczy wiek Młodzieńczy wiek, różowy wiek, kiedy ciemność była lekkością lata, a dusza jak dziecko błyszcząca i czysta i nigdy do końca niesyta. Chodziło się z gardłem ściśniętym od lęku, męczennikiem i prorokiem się było. Ciemny, zawirowany i obciążony bólem świat na szczupłych barkach się nosiło. Młodzieńczy wiek, wymarzony wiek, kiedy serce w dłoni się trzymało i z płonącego spojrzenia rozpaloną myślą w duszy opadało. Z ciężkim, spragnionym i drżącym smutkiem przez jej okno się wchodziło, do poduszki przytulało się w marzeniu, które się nigdy nie spełniło. Młodzieńczy wiek, podzielony wiek, kiedy dłoń w gniewie się zaciskało i kipiało się ze złości, ale zaraz potem wstydziło się i jak nieśmiały kwiat zamykało - Młodzieńczy wiek, odchodzący tak szybko, który nigdy już nie powróci, tam stoją wciąż silni i dojrzali ludzie, daleko za siebie zapatrzeni.tłum. Ryszard Mierzejewski

Sommardag Nu sjunger marken under mina fötter och lekfull vindil blåser i mitt hår, där gnolande och sommaryr jag går en väg med blekta barr och blanka rötter, som solen full med gröna fläckar sår. Mot skrovlig tallbark fågelnäbbar spika och ludna bromsar brumma mig förbi. Ur molnen skär en svalsvärms visulskri. Jag själv Sr flygstark och jag ville skrika mig hes av glädje för att jag är fri. Det är så stort att jag fåt gå på jorden ännu en sommar, full av doft och sken, och bjudas in av varje dikesren till smultronndddag på de gröna borden och sova ut på någon skuggig sten. Så tackar jag min jord att jag får vara vid liv, en människa, ett blod, ett jag, ett hjärta, som kan slå med fåna slag och låta sorgsna drömmerier fara som moln i fjärran på en sommardag.Erik Lindorm

Letni dzień Teraz śpiewam ziemię pod mymi stopami i swawolny wietrzyk, wiejący w mych włosach, gdzie chodzę i nucę w letnich zawirowaniach drogą wyłożoną igliwiem i nagimi korzeniami, jak słońce okaleczone w zielonych plamkach. Do szorstkiej kory sosny krzyczą dzioby ptaków, a kosmaty bąk, przelatując obok, głośno bzyczy. Z chmury podgrzany krzykliwy obraz wycięty. I ja chcę krzyczeć, rozpierany siłą różnych lotów, ochrypnięty z radości, że przecież jestem wolny. To jest tak piękne, że po ziemi mogę chodzić jeszcze latem, pełnym różnych zapachów i blasków, i prawie każdego dnia każdy z napotkanych rowów do zielonych stolików mogę uprzejmie zaprosić, a na zaciemnionym kamieniu oddać się władzy snów. Więc dziękuję mej ziemi, że wciąż mogę być przy życiu, a człowiek i krew blisko przy mnie, serce, które może bić w szalonym rytmie i na smętne wydumane zagrożenia pozwolić, jak oddalonym wysoko chmurom w dni letnie.tłum. Ryszard Mierzejewski

En kvinna Du år så jordisk och så stark, du kvinna som bredvid mig går. Du tu ditt liv som ärt på mark och räknar icke fallna år. Du blommat upp i vardagsljus, i arbetsallvar, stilla skämt. Du går i enkel, självsydd blus och dina händer syssla jämt. Past du ej mer är ung, har hyn ett skärt och varmt blodskimmer kvar. Och under svarta ögonbryn djupt blänke: guldbrunt ögonpar. Du står i dina mognadsår och hemligt blomma dina bröst. Din nedåtväg snart förestår, men du ej tänker alls på höst. Din dag i arbete förgår, med slev och nål du sysslar flink. Med vatten kammar du ditt hår och sminkar dig med solens smink. Du ej med grubbel hjärnan bryr, ty livet sjunger i ditt hus. Du svärmar icke, vild och yr, men njuter dagens jämna ljus. Erik Lindorm

Kobieta Jesteś tak ziemska i tak silna, ty kobieta obok mnie idąca. Jak strączek na ziemi samotna i straconych lat nie licząca. Rozkwitłaś w codziennym świetle, w powadze pracy twoje usta żartują. W prostej, przez siebie uszytej bluzie, twoje ręce nieustannie pracują. Nie jesteś już młoda, lecz masz czystą cerę i wzrok wciąż ciepły i żywy. A pod czarnymi brwiami połyskują osadzone głęboko złoto-brązowe oczy. Jesteś kobietą już w pełni dojrzałą, z kwitnącymi tajemniczo piersiami. Podążasz szybko wytyczoną drogą, ale nie myślisz jeszcze wcale o jesieni. Dzień swój spędzasz zwykle w pracy, operując wprawnie chochlą lub igłą. Wodą czeszesz swoje piękne włosy i robisz makijaż słoneczną szminką. Nie zaprzątasz sobie głowy niepotrzebnie, przez całe życie w domu podśpiewujesz. Nie bujasz w obłokach, dziko i swawolnie, ale światłem dnia wciąż się delektujesz.tłum. Ryszard Mierzejewski

Efter långvarig torka Man knogar och stretar i livet sig fram. Man grånar i årens och dagarnas damm. Man vissnar, och blicken blir dö och kort och åk är så glanslöst och stickande torrt. Dl plötsligt i kvalmet ett moln tar form, laddat med ångest och blixtar och storm. Man står där med ens i strömmande gråt. „Jag torkat och tvinat, o liv, förlåt.” Det är som ett under, man vet icke hur du kom och du föll, förfriskande skur. Man står blott med droppande ögonfrans och glädes åt allt i sin nytvagna glans.Erik Lindorm

Po długotrwałej suszy Harujesz i tyrasz przez całe życie. Szarzejesz przez lata i zakurzone dnie. Więdniesz i twój wzrok wkrótce umiera i wszystko jest matowe, i szybko usycha. Gdy nagle w upale pokazują się chmury, pełne lęku i błyskawic jak podczas burzy. Wnet stoisz w nich, a wokół tylko płacz. „Usycham, umieram, życie moje, przebacz.” To jest prawdziwy cud, nie wiadomo, jak przychodzisz i padasz jak ożywczy grad. Stoisz nagi z kapiącymi wolno rzęsami pełen radości za przyćmionymi światłami.tłum. Ryszard Mierzejewski

Trädet på Skargardsgatan Det kämpat sig upp mellan gatans stenar i skuggan av mörka och halvblinda hus. Det sträcker magra och utsvultna grenar mot ryindstrimmans höga och avlägsna ljus. Knuffar och skråmor får trädet tåla, och det får skåda all nattens skam. Under dess krona sjåarna skråla och skrubba ihjäl sina löss mot dess stam. Genom dess kvistverk sveper och strömmar ölsyltans stinkande andedräkt. Det står med lyftade grenar i drömmar att fånga ett ljusstänk, en fågel, en fläkt. Erik Lindorm

Drzewo na ulicy Skargard Walczyło wciskane między kostki brukowe, kłaniając się cieniom i na wpół ślepym domom. Wyciągało swe chude i wygłodzone gałęzie Ku wysokim przestrzeniom i odległym światłom. Drzewo może wytrzymać obicia i zadrapania, i może też patrzeć na całą swą hańbę w nocy. Jego korona wraz z głową brutalnie ścinana i przez własny pień żywcem obdzierana z kory. Wysiłkiem swych gałęzi miota się i daje upust cuchnącemu nieświeżą galaretą oddechu. Podnosi do góry ramiona i snuje marzenie, złapać nieco światła, ptaka, wietrznego podmuchu. tłum. Ryszard Mierzejewski

En eftermiddag Brasan prasslar, och utanför ett höstregn i lyktskenet ryker. Han sitter lugn och från köket hör hur hustrun står och stryker. Nu slår det i dörren till barnens rum, hör, vad det bullras och skrattas! Alla ha lungor och ingets är stum och ingen av dem fattas. Men dagen skrider mot nattens blund och brasan sjunker och mattas. Snart är försvunnen den korta stund, då ingen fattas.Erik Lindorm

Popołudnie Ogień trzaska, a na zewnątrz jesienny deszcz w zamglonym blasku latarni. On siedzi spokojny i z kuchni słyszy, jak żona nad prasowaniem się trudzi. Teraz puka do drzwi pokoju dzieci, słyszy, jak ich radosny śmiech hałasuje! Mają zdrowe płuca, żadne na nic nie cierpi i żadnemu z nich niczego nie brakuje. Ale dzień ku nocnemu spaniu już idzie i ogień kurczy się i wycofuje. Wkrótce znika na krótką chwilę, kiedy nikogo już nie brakuje.tłum. Ryszard Mierzejewski

Lyckans minut Ar det sant att jag håller ett barn på min arm och ser mig själv i dess blick, att fjärdarna gnistra och jorden är varm och himmelen utan en prick? Vad är det för tid, vad är det för år, vem är jag, vad bär jag för namn? Du skrattande knyte med solblekt hår, hur fick jag dig i min famn? Jag lever, jag lever! På jorden jag står. Var har jag varit förut? Jag väntade visst millioner år på denna enda minut.Erik Lindorm

Szczęśliwa minuta Czy to prawda, że trzymam w ramionach dziecko, a w jego oczach widzę siebie, i zatoki morskie jak iskrzą, i czuję jak jest parno, i nie ma żadnej plamki na niebie? Cóż to za czas, który ciągnie się latami, kim jestem, jak nazywam się naprawdę? Ty roześmiane zawiniątko z lśniącymi słońcem włosami, jakżesz w swe objęcia cię wziąłem? Ja żyję, żyję! Na ziemi wciąż mocno stoję tak, Gdzież wcześniej podziewałem się? Na pewno czekałem przez miliony lat na tę jedną jedyną minutę.tłum. Ryszard Mierzejewski

Sommarfrid Jag hatat dig du onda hus där moder min stod lik. Från dig i vinterkvällens storm jag hörde ångestskrik och hur man dog i kistan spik på spik. Men du stod kall och oberörd och hjärtlös som en stock. Men fast du bara var av sten du borde fattat dock: här låg min moder vit med svarta ögonlock. Jag ville sparka på din dörr och hämnas på dig grymt, du som uti ditt skumma valv en sådan sorg har rymt och ändå ej till mildhet visat skymt. Men vintern gick och våren med och nu är sommarns tid. Du tyckes mig ej längre hård, din fönsters blick är blid och från kupolen lyser korset frid. Jag var ett egensinnigt barn som klöste och skrek till. Men ingen får sin vilja fram, om livet icke vill. När sorgen når, så skall du vara still. Lugn vill jag stiga på din trapp, ty jag från hat är ren. Försonad böjer jag mig ner i solens goda sken och lägger handen på din tröskelsten. Erik Lindorm

Letni spokój Znienawidziłem cię, okrutny domu, w którym moja matka dopełniła dni. Od twych zimowych nocnych sztormów słyszałem budzące strach krzyki i jak człowiek umierał w trumnie podczas wbijania w nią gwoździ. Ale ty byłeś zimny i niewzruszony, i nieczuły jak kłoda. Gdybyś był jednak tylko kamieniem, wiedziałbyś, że tam leżała z czarnymi powiekami moja siwa matka. Chciałem kopać w twoje drzwi i zemścić się na tobie okrutnie, ty, co byłeś poza swoją mroczną arkadą i taki smutek miał miejsce, wszak nie dla złagodzenia pokazywał cienie. Ale zima minęła i nadszedł wiosenny, a teraz już letni czas twój. Nie myślisz wciąż o mnie wrogo, ciemność od okna zalewa pokój, a od kopuły krzyża promienieje spokój. Byłem krnąbrnym dzieckiem, które wokół tylko drapało i wrzeszczało, ale nikt nigdy nie dostał swych pragnień, jeśli życie tego nie chciało. Kiedy nastała żałoba i tak już zostało. Wyciszony chcę wejść na twoje schody, bo jestem od nienawiści czysty Pogodzony pochylam się tam, gdzie jest słoneczny blask dobry i dłoń kładę na twój próg kamienny. tłum. Ryszard Mierzejewski

Sömnlös natt Vad det är lätt att somna när man år tjugu år, att lägga sig lugnt och domna bort på sängens bår. Att lämna lyckan och dagen och under en djup svart natt ligga som död och slagen ock döv lär kvinnoskratt. Vad det är svårt au somna när man är fyrtio år och bara bort ville domna från allting, men inte får. Man låter ju allting ligga: dag, lycka och kvinnoskratt. Och ändå måste man tigga förgäves om djup svart natt.Erik Lindorm

Bezsenna noc Jak to jest zasypiać łatwo, kiedy ma się lat dwadzieścia, leżeć cicho i nieruchomo na miękkim sienniku łóżka. Zostawia się szczęście i dzień cały, i zanurzony w głębokiej czarnej nocy leży się jak martwy lub pobity i głuchy na śpiewny śmiech kobiety. Jak to jest zasypiać trudno, kiedy ma się lat czterdzieści i pragnie tylko oddalić nieruchomo od wszystkiego, ale to się nie ziści. Niech wszystko leży wszakże: dzień, szczęście i śmiech kobiety, a jednak trzeba błagać daremnie o nadejście głębokiej czarnej nocy.tłum. Ryszard Mierzejewski

Skumraskkärlek En stackars sänderbråkad kärlek som luskar sig ut som en råtta, på vilken alla kan sparka och spotta, som smugit och ljugit sig fram i hemlöshet och skam, som gömt sig i sjaskiga kulor och suttit trångt vid haltande bord på utkantskonditorier och knaprat på bakelsesmulor, pinad av grammofonmelodier, sneda blickar och grova ord. Des är inte mycket kvar a v glansen som en gång var. Barmhärtiga människor, giv den frid, låt den dö, begravas i snö och stå upp i tö i att annat, ett bättre liv, där älskandes själar får mötas som fria och ingens Trälar.Erik Lindorm

Nieczysta miłość Żałosna rozdarta awanturami miłość, jak szczur wszędzie niuchając, którą każdy mógł opluć i kopnąć, ślizgała się w kłamstwie, bezdomności i hańbie, ukryta w obskurnych norach, skulona przy kulawym stole siedziała w kącie cukierni, okruchy ciastek tortowych żuła i cierpiała od płyt gramofonowych melodii, skośnych oczu i szorstkich słów. Nie pozostało zbyt dużo ze świetności, które kiedyś było. Ludzie miłosierni, dajcie spokój, pozwólcie jej umierać w śniegu się zasypywać i wstać, kiedy śnieg zacznie tajać, wtedy odnajdzie inne, lepsze życie, w którym będą wolne dusze kochanków i nie będzie żadnych niewolników.tłum. Ryszard Mierzejewski

Sommarsang! Kvinna, tag fram den ljusa kjolen och Srl den susa ut som en sommarfana. Oppna för fulla brösten som du sen förra hösten blott låtit ana. Låt mina arma händer gripa kring varma länder, där dina barn du burkit. Ådror sig där förgrena. Det är små sammetslena ärr som de skurit. Skön som et träd med ära kan du på blommor bära, fastän med ärr i stammen. Saligt intill dig dignad, vet jag att du välsignad ännu kan bliva. Amen. Erik Lindorm

Pieśń letnia! Kobieta jasną spódnicę wyjęła i niech sobie powiewa jak chorągiew letnia. Otworzyć pełne piersi jak ty ostatniej późnej jesieni, pozwolić obnażyć przeczucia. Pozwól, niech ramiona moje obejmą wokół gorące kraje, gdzie twoje dzieci się rodziły. Poczuj tam rozłąkę, te małe aksamitne piekące blizny. Pięknie, gdy dumne drzewo jak ty może przynosić kwiaty, mimo że blizny ma jego pień. Boski, u stóp twych tkwię pochylony, bo wiem, że jesteś błogosławiony póki możesz tu być. Amen.tłum. Ryszard Mierzejewski

Fångarna Min själ kan i din ej flyta, jag kan icke bliva du. Jag kan ej spränga, ej bryta kroppens fånghus itu. Mitt hjärta stormar, men faller åter bedövat till slut mot bröstets fängelsegaller och kan icke komma ut. När sansläst i famntagsflamman två älskande ta ett språng, de vilje brinna tillsamman en salighet evigherslång. Fast innerligt sammanbrunna varann de dock aldrig nå. Blott skymta varann de kunna och känna sig ulliga då. Och därför så vill jag tacka att väg till din famn jag fann. Trött våra hjärtan knacka som fångar till varann.Erik Lindorm

Więźniowie Moja dusza nie może być w twojej zanurzona, a ja nie mogę być twoim wcieleniem. Ona nie może być zburzona, ani potłuczona na części, bo jest mojego ciała więzieniem. Moje serce burzy się, ale opada jak oszołomione w końcu, z powrotem na piersi więziennych krat i nie może już wydostać się potem. Kiedy w objęcia płomieni skacze nieprzytomnie dwoje zakochanych, to chcą razem spalić się oboje w wiecznych ogniach zbawiennych. Pomimo, że wiąże ich intymne spalenie, jednak do siebie nigdy nie docierają. Mogą się tylko zobaczyć przelotnie, jak dwa baranki wtedy się czują. I dlatego tak bardzo chcę podziękować, że drogę do twoich objęć znalazłem. Bicia naszych serc zmęczonych chcę słuchać tak, jak więźniowie siebie słuchają nawzajem.tłum. Ryszard Mierzejewski

Efter silverbröllopet De levat samman i trettio år, dag efter dag, tills båda fått samma gråa hår och samma drag. I barn efter barn de blandat själ och lynne och blod. Förutan allt tal den ene så väl den andre förstod. På vanliga viset barnskaran flytt i världen ut. De båda sitta allena på nytt och bida sitt slut. En natt han ligger sömnlös och hör hennes andedräkt. Karlavagnen på fönstret kör och ljuset är släckt. Han ligger och tänker på stort och smått i sin ensamhet. Hur litet man ändå till slut förstått, hur litet man vet. Han sätter sig upp och tänder igen, ty fridlös han är. Han viskar: „Vem är du egentligen, som sover där?”Erik Lindorm

Po srebrnych godach Żyli razem przez lat trzydzieści, dzień za dniem, tak długo, aż oboje posiwieli za jednym razem. W dzieciach jedno po drugim mieszali dusze, krew i usposobienie. O wszystkim zawsze tak rozmawiali, że kiedy jedno mówi, to drugie rozumie. Jak wiadomo z życia dzieciaki wylatują w świat z rodzinnego gniazda. A oni oboje, na nowo samotni, siedzą w oczekiwaniu swojego końca. Pewnej nocy bezsennej leżał i słuchał, z jakim trudem ona oddycha. Za oknem po niebie Wielki Wóz jechał i zgaszone były wszystkie światła. Leżał i myślał o tym, co ważne i błahe, gdy się jest samotnym. Jak jednak mało w końcu się rozumie i jak mało jest się tego świadomym. Wstał i zaświecił znów lampę, Aby przestać się bać. Szeptał: „Kim jesteś naprawdę, ty, co powinieneś tam spać?”tłum. Ryszard Mierzejewski

Mot glömskan I vrede kinderna brinna och blickarna hårdna i hat. Jag kan ej förstå att du tänker så. Men jorden sig vrider och dagarna gå. Snart vi och vår vrede försvinna. Vad trätte vi om, kamrat? Erik Lindorm

Ku zapomnieniu W gniewie policzki płoną a w nienawiści surowe robi się spojrzenie. Nie mogę zrozumieć że możesz tak myśleć. Ale Ziemia się obraca i mówi czasowi leć. Wkrótce my i nasz gniew też odejdą. Kolego, o co więc było to nasze kłócenie? tłum. Ryszard Mierzejewski

Morgonmusik Kära, spring opp fjädrande ur din sång, så att din kropp står som en naken sträng. Solen som stiger har ur den stilla ron väckt alla fågelbon. Din ännu tiger. Stare och fink filar på violin. Vinden en vink ger mig ur din gardin. I fönsterhaken ivrigt det klingar till liksom an fågeldrill: Nu är hon vaken! Min melodi är blott min hemlighet. Jag går förbi förrän om mig hon vet. Hon på sitt läger, sol, himmel, jord och hav vet lika litet av att jag dem äger. Erik Lindorm

Muzyka poranna Miła, obudź się ze swego śpiewu krygująca, gdyż ciało twoje jest jak naga struna. Z uśpionego milczenia słońce wstało, wszystkie ptasie gniazda obudziło. Także twojego tygrysa. Szpak i zięba męczą stare skrzypki. Wiatr na mnie mruga spod twojej firanki Zachęcająco brzmi przy zamkniętym oknie ptaków ćwierkanie: Teraz ona się budzi! Moja melodia jest moim sekretem obnażonym. Idę obok, a dla niej jestem już znajomym. Ona na swym posłaniu, słońce, niebo, ziemia i morskie fale nie wiedzą wcale, że są w moim posiadaniu.tłum. Ryszard Mierzejewski

Gammal grät Nu är jag frisk igen. Förlåt, jag säger förstås. Det var så mycket gammal gråt, som plötsligt kom loss. Den samlas under många år, Gud vet varifrån, tills blixten slår och åskan går med skyfall och dån. Du kvinna, som fick allt i knät, du hade det svårt. Du aldrig sett en man, som grät så länge och hårt. Men om du inte från mig går och ger mig ditt stöd, ska jag nog hålla mig de år jag har till min död. Erik Lindorm

Stary płacz Teraz jestem znów zdrowy. Wybacz, mówię to ze zrozumieniem. To był bardzo stary płacz, który nagle stał się wspomnieniem. Przez wiele lat się zbierał. Skąd, jeden Bóg to wie. A potem piorunami strzelał z grzmotami w rzęsistej ulewie. Ty, kobieto, co wszystko na kolanach robiłaś i nie raz było ci ciężko. Płaczącego mężczyzny nigdy nie widziałaś, bezradnego i tak długo. Ale jeśli nie odchodzisz ode mnie i wsparcie swoje dajesz mi, z pewnością zatrzymam lata te aż do samej mojej śmierci.tłum. Ryszard Mierzejewski

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoEmily Dickinson – Wybór wierszyWybór wierszy – styczeń 2013 – Zima
Najwyżej oceniane Kącik poezjiWybór wierszy – sierpień 2017Wybór wierszy – lipiec 2017Satyra na bożą krówkęWybór wierszy – październik 2016Wybór wierszy – marzec 2017
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.