zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Do góry nogami

Dlaczego kura przeszła przez ulicę?

Lucky LuckJest takie klasyczne, filozoficzne pytanie, które nurtuje ludzkość od zarania dziejów: dlaczego kura przeszła przez ulicę? Platon twierdził, że dla wyższego dobra, Arystoteles, że po prostu taka już jest natura kur, według Leibniza szukała lepszego świata, a według Marksa, który bądź co bądź jeszcze niedawno był u nas największym autorytetem, przejście kury przez ulicę było historycznie nieuniknione.

Dzisiaj zaświtało mi w głowie, że zbliżają się wybory, więc wypadałoby zapytać jak ten trudny problem widzą politycy, którzy chcą przejąć ster rządu, a w konsekwencji na co dzień rozstrzygać różne ważkie problemy. Korzystając ze starych, dobrych znajomości, zdobyłem telefon do premiera Donalda Tuska i poprosiłem go o odpowiedź na to istotne pytanie. Myślałem, że może będzie chciał kilka dni na zastanowienie, ale okazało się, że nasz premier jest przyzwyczajony do szybkich odpowiedzi i nie potrzebuje tyle czasu co greccy filozofowie. Donald Tusk odpowiedział natychmiast, jak automat:

Zgadza się, kura przeszła przez ulicę i jest to niewątpliwie jeden z największych sukcesów naszego rządu. Obiecaliśmy cztery lata temu, że kury będą przez ulicę przechodzić i słowa dotrzymujemy. Dodatkowo chciałbym zwrócić uwagę, że dzisiaj to Polska wiedzie prym w Unii i to właśnie kura przechodząca przez ulicę może stać się symbolem naszego przewodnictwa!

Oczywiście zadzwoniłem również do pozostałych przywódców największych krajowych partii, choć ze zdobyciem telefonu Jarosława Kaczyńskiego nie było już tak łatwo. W końcu w słuchawce odezwał się znajomy głos przewodniczącego PiS, który również bez żadnego zastanowienia perorował:

To, że kura przeszła przez ulicę, jest najlepszym dowodem na istnienie układu. Opublikowaliśmy już na ten temat „Czarną księgę”, „Białą księgę”, „Żółtą Księgę” i „Zieloną Księgę”, a w przygotowaniu mamy jeszcze „Fioletową”, „Niebieską” i „Księgę w kolorze śliwki”. I nikt nam nie wmówi, że kura przeszła przez ulicę z własnej woli!

Trzecią siłą w sejmie jest SLD, następnie więc zadzwoniłem do przewodniczącego Grzegorza Napieralskiego:

Kura swoją oddolną inicjatywą przejścia przez ulicę pokazuje pewne weto nieufności w stosunku do polityki premiera i jego rządu, a także niezależność od Prawa i Sprawiedliwości, które zmonopolizowało pozycję opozycji. SLD apeluje, by nie wykorzystywać kury w brutalnej przedwyborczej kampanii obrzucania błotem.

Na końcu zadzwoniłem do Waldemara Pawlaka, szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego, który jako jedyny dłużej zastanawiał się nad pytaniem. Szczerze mówiąc, przez chwilę nie byłem pewien, czy nie zasnął... ale nie, w końcu usłyszałem odpowiedź:

Kura najpierw jajko zniesie, a dopiero potem przechodzi przez ulicę. Pytanie więc nie: dlaczego kura przeszła przez ulicę, ale: co się stało z jajkiem? Na szczęście jestem w Ochotniczej Straży Pożarnej i nie takie palące problemy już swoją sikawką gasiłem!

W zasadzie dla pełnego obrazu powinienem zadzwonić jeszcze do przedstawicieli opozycji pozaparlamentarnej, no ale gdyby się ludzie dowiedzieli, że mają jakiś wybór, to byłoby po demokracji, więc na wszelki wypadek, podobnie jak największe media, postanowiłem udawać, że partie są tylko cztery. Zresztą, co cztery głowy wybrane w wyborach, to nie jedna... Skoro się do sejmu dostali to widać głowę na karku mają i wiedzą co gadać, żeby było dobrze.

Epilog

W sobotę jechałem do Węgierskiej Górki przez Bielsko, a tam niespodzianka – roboty drogowe. Chociaż nie, „roboty drogowe” to chyba nie jest najszczęśliwsze określenie, bo tej roboty wcale tak dużo nie było. Ekipa wprawdzie ruszała się ospale wokół jakiegoś walca na drugiej nitce szosy, ale po stronie w kierunku Węgierskiej Górki w zasadzie NIC się nie działo, co nie przeszkodziło drogowcom zamknąć dla ruchu rozgrzebanego pasa drogi, powodując w ten sposób kilkukilometrowy korek, w którym miałem zaszczyt spędzić ponad godzinę (remont podobno trwa już miesiąc).

Jaki z tego wniosek? Kura przeszła przez drogę, bo polskie drogi są przyjazne kurom! Samochody się wleką albo stoją w korkach, więc kury mogą chodzić do woli nie narażając się na żadne niebezpieczeństwo! W takiej Japonii po trzęsieniu ziemi, które zdemolowało pół wyspy, drogowcy naprawiali jezdnie w ciągu 48 godzin, a Polacy aż przecierali oczy ze zdumienia i zastanawiali się, jakie szatańskie moce maczały w tym palce! Tam kura nie miałaby żadnych szans! Powtarzam, żadnych! Od razu rosół!

U nas jednak wszystko ma swój głęboki sens i to, że drogowcy nie naprawiają drogi szybko i sprawnie, pracując 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, tak, by utrudnienia dla kierowców były jak najmniejsze, nie jest przypadkowe! Bo przecież ulice wcale nie służą do tego, żeby szybko i sprawnie przemieścić się z punktu A do punktu B. U nas ulice to miejsce, gdzie policja zarabia na mandatach, a służby drogowe badają eksperymentalnie ile znaków zmieści się na metrze bieżącym drogi i jak gęsto można ustawić sygnalizację świetlną. To istny poligon doświadczalny, gdzie testujemy jak zbudować rondo, aby maksymalnie ograniczyć jego przepustowość i w jakim systemie remontować nawierzchnię, żeby za dwa lata można ją było naprawiać po raz kolejny, oczywiście zamykając względnie najdłuższy odcinek drogi i minimalizując jednocześnie wykonywane na nim prace.

Ja myślę, że każdy kraj powinien czerpać potęgę ze swojego potencjału. Rosjanie mają ropę, Azjaci są pracowici, Grecy mają ciepły klimat... Powiedzmy sobie szczerze: drugiej Japonii to my w Polsce nie zbudujemy, a ten gaz łupkowy to i tak ktoś rozkradnie. Może więc stwórzmy pierwszy w świecie raj dla kur?

Ja nie wiem, po co kura lazła przez tę zakorkowaną ulicę, ale remont pod Bielskiem na pewno będzie się ciągnął przez ładnych parę miesięcy, a nawet gdy się skończy, to przyjaznych ulic dla kur na pewno w Polsce nie zabraknie, co z pewnością jest ogromnym sukcesem nie tylko rządu Donalda Tuska, ale i wszystkich poprzednich miłościwie nam panujących, a demokratycznie do władzy wybranych ekip.

Witold Wieszczek
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Ameryka w bramie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.