Felietony > Jak przeżyć w Polsce i nie zwariować

Ciężar niepodległości

Gitte JensenCałkiem niedawno jedna ze śledzonych przeze mnie grup na fejsbuku, zadała swoim subskrybentom dość nietypowe pytanie. Brzmiało ono następująco: „Komu potrzebna jest Polska?”. Oczywiście w przeciągu kilkunastu minut pod zapytaniem pojawił się ciąg komentarzy, że „Tuskowi, Żydom i masonom”. Dopiero wiele komentarzy później, pewien młody internauta napisał: „Mi jest potrzebna!”.

Ten pojedynczy głos w jakiś niewiadomy sposób przyprawił mnie o dreszcze. Bo czy nie taka właśnie odpowiedź powinna naturalnie nasuwać się przywołana jakimś pierwotnym patriotycznym instynktem? Okazuje się, że niekoniecznie. Wygląda bowiem na to, że Polska powoli staje się niepotrzebna również Polakom. Co prawda fala emigracji zarobkowej nieco osłabła, ale nie zmienia to faktu, że wielu młodych, przedsiębiorczych i wykształconych Polaków wciąż rozważa szukanie szczęścia za granicą. Ci, którzy wyjechali, mają do ojczyzny nieskrywany sentyment, jednak póki co wolą okazywać go poprzez kupowanie barszczu, flaczków i gołąbków w polskim sklepie na przedmieściach Dublina i o powrocie do kraju na stałe nawet nie myślą. Z kolei ci, którzy na wyjazd się nie zdecydowali, siedząc w Polsce, wciąż psioczą na Tuska i Kaczora, drożyznę, Rydzyka, dziurawe drogi, Katarzynę W., kryzys, afery Amber Gold i Alpen Gold oraz inne przekręty. Niestety wylewanie żali na internetowych forach to za mało by cokolwiek zmienić. Tu trzeba zawalczyć, wyjść na ulice, zrobić rewolucję, a przynajmniej taką zadymę jaką pokazali Europie Grecy. Wystarczyło, że setki tysięcy Greków głośno i otwarcie wyraziły niezadowolenie z pracy swojego rządu, by cały rząd podał się do dymisji.

Jeżeli rzeczywiście Polska powoli przestaje być potrzebna samym Polakom, to w ujęciu historycznym możemy mówić wręcz o pewnej dziejowej beznadziei, biorąc pod uwagę naszą rozbiorową przeszłość. Należy jednak zaznaczyć, że wolność równa się odpowiedzialność, a tę drugą nie wszyscy chcą brać na siebie. Odpowiedzialność wiąże się bowiem z konkretnymi konsekwencjami, które zwykle ponosimy niechętnie, toteż dużo łatwiej jest obarczać odpowiedzialnością innych i co najwyżej postawić siebie w roli krytyka. W taki właśnie sposób naród obarcza odpowiedzialnością za kraj polityków, a oni na dzień dzisiejszy całą odpowiedzialność za Polskę przekazali Unii Europejskiej, która rzekomo wie wszystko najlepiej i dlatego swoimi dyrektywami ma niekwestionowane prawo ustalać prawidłową wielkość jaja kurzego, długość ogórka i kąt wygięcia banana.

Komu zatem potrzebna jest Polska, jeśli nie samym Polakom? Myślę, że chętnych na ten kawałek Starego Kontynentu jest całkiem sporo. Niemcy z pewnością nie pogardziliby trudnym sąsiadem, podobnie zresztą jak Rosja, dla której Polska jest niczym uciążliwa pchła żądająca wraku samolotu. Od biedy naszym skrawkiem ziemi zająłby się nasz „największy” sojusznik – USA, czyniąc z „Poland” zapewne 51. stan. Przynajmniej raz na zawsze rozwiązano by kwestię wiz, gdyż dotychczasowe sukcesy polskiej dyplomacji są na tym polu dość mizerne. A jeżeli nawet żadne z powyższych mocarstw nie okazałoby cienia zainteresowania, pewniakiem byliby Chińczycy, którzy już teraz skupują co się da i gdzie się da, tak że niedługo cały świat będzie nie tylko ometkowany „Made in China”, lecz także „Property of China”.

Tak się składa, że sama mieszkam na terytorium zależnym pewnego państwa. Jest to miejsce mające swój język, swoją kulturę, flagę, a nawet własny parlament i dlatego niepodległość jest tutaj wciąż tematem budzącym spore emocje. O niepodległości mówi się bezustannie – jest ona sporem w debatach telewizyjnych, ale też tematem niedzielnych obiadów. Niektórzy są „za”, inni „przeciw” i choć na niezależność się jak na razie nie zanosi, gdzieś w tutejszej narodowej podświadomości zbiorowej istnieje owo marzenie o niepodległości. Póki co jednak postawy ideowe zdominowane są przez zdrowy rozsądek, stwierdzający, że na niepodległość póki co nas nie stać... i ten wniosek idealnie przekłada się na kwestię odpowiedzialności, gdyż jak do tej pory żaden polityk nie chce brać na swoje barki odpowiedzialności za ewentualne obniżenie standardów życia mieszkańców po uzyskaniu niepodległości.

Powiem wprost – niepodległość jest ciężarem, który spada na barki każdego narodu. Kuriozalna niepodległość takich krajów jak chociażby Nauru czy Tuvalu jest dowodem na to, iż jest to ciężar możliwy do udźwignięcia nawet przez najmniejszych i najsłabszych. Pięknym przykładem niepodległego państwa jest dla mnie San Marino. Ten maleńki kraik jest nie tylko najstarszą republiką świata, ale także od 1463 roku pozostaje w niezmienionych granicach! Na stan sanmaryńskich granic nie wpłynął nawet przyjazny gest ze strony Napoleona, który aktem dobrej woli chciał przyłączyć do Republiki nadmorski obszar Rimini. Sanmaryńczycy jednak kulturalnie odmówili, tłumacząc się lapidarnie, że „cudzego nie chcemy, swego nie oddamy”.

Utrata niepodległości wydaje się w dzisiejszym świecie mało realna, a jednak są kraje, które będą musiały zmierzyć się z tym problemem. Wspomniane przeze mnie Tuvalu, a także inne wyspiarskie mikropaństwa na Pacyfiku takie, jak Tonga czy Vanuatu, są stopniowo zatapiane wskutek zmian klimatycznych. Już teraz mówi się o przyszłych uchodźcach klimatycznych. Przed rządami krajów zagrożonych zalaniem stoi ogromne wyzwanie – podjęcie decyzji odnośnie do utraty niepodległości na rzecz ratowania życia obywateli i przesiedlenie ich na terytorium obcego państwa.

Istnieje też wiele krajów, które gotowe są ponieść ciężar niepodległości od zaraz! Myślę tu przede wszystkim o Szkocji i Katalonii i szczerze życzę im jak najszybszej ucieczki z imperialistycznych więzień. Polakom zaś życzę, by docenili swą własną niepodległość i zrozumieli, że nie jest ona czymś wieczyście nadanym, co się każdemu bezwarunkowo należy. Utracona niepodległość jest trudna do odzyskania, o czym nasz naród miał już nieszczęście przekonać się parokrotnie. Dlatego też na pytanie – „Kto jest potrzebny Polsce?” – istnieje tylko jedna odpowiedź – MY.

Gitte Jensen
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.