Muzycznie - czyli co nam w duszy gra

Cassandra Wilson pierwszy raz w Gdańsku

Konferencja prasowa Cassandry Wilson

Każde wydarzenie to jakby performance, który kreuję w momencie wydarzenia. A to zmienia wszystko.Cassandra Wilson

 

Cassandra Wilson i Robert TorryJej niewątpliwy urok, żywotność, wewnętrzny spokój i intelekt podszyte aurą tajemniczości mogą przyprawiać o gęsią skórkę. Cassandra pomimo spektakularnego przecież sukcesu zachowała niebywałą skromność i otwartość. A o tym mogłam się przekonać będąc na konferencji prasowej. W kameralnej atmosferze artystka opowiadała o swoich przemyśleniach.

Tak, to moja piąta wizyta w Polsce, ale w Gdańsku jestem po raz pierwszy. Nasz samolot z Nowego Yorku miał znaczne opóźnienie, do Gdańska dotarliśmy dopiero o godzinie 19.30 w sobotę. Wylatujemy w poniedziałek około południa. Stąd mam niewiele czasu by zwiedzić miasto. A chciałabym zobaczyć jak spędza się tutaj czas wolny, jak wygląda codzienny styl życia. Bardzo lubię wracać do Polski, przy okazji każdego mojego pobytu spotykam się z niebywale serdecznym przyjęciem. Lubię gościnność w wydaniu polskim.

Zafrapowała odpowiedzią na pytanie o ulubiony gatunek muzyki:

W ogóle lubię muzykę. Jest ona dla mnie ważna. Inspirują mnie różne odmiany muzyki, szczególnie cenię sobie twórczość Coltrane’a, Milesa Davisa. Z polskich artystów cenię sobie Urszulę Dudziak.

Niemniej ciekawie opowiadała o przygotowaniach do koncertu:

Był czas, że medytowałam. Stosowałam ćwiczenia oddechu i oczyszczające. Zresztą w tym ma swój udział cały zespół. Każdy osobny byt tworzy wspólną atmosferę. Istnieje przecież silna zależność pomiędzy naszym istnieniem, makrokosmosem i czasem spędzonym na naszej planecie. Intensywność bycia w trasie rodzi pewne obawy o znużenie... Za każdym razem doświadczam czegoś innego... To miejsce, w którym aktualnie jesteś, powoduje odbiór muzyki i to, jaki jesteś na scenie, co dajesz publiczności. Każde wydarzenie to jakby performance, który kreuję w momencie wydarzenia. A to zmienia wszystko.

Koncert

Koncert Cassandry Wilson był kolejnym, choć nie mniej ważnym wydarzeniem rozpoczynającym obchody Roku Heweliusza, jakim ustanowiony został rok 2011 w Polsce.

Bez wątpienia to musiało być wydarzenie! Licznie zgromadzona publiczność w Filharmonii Bałtyckiej dała temu wyraz. Tego dnia odbyły się aż dwa koncerty - pierwszy rozpoczął się o godzinie 18, kolejny dwie godziny później. Na pierwszy przybyło blisko 900 gości, na kolejny około 950.

Wszak nie jest tajemnicą, że głos Cassandry (jak mówią o niej polscy fani) jest niepowtarzalny. Nic dziwnego - dusza artystki jest przesiąknięta muzyką. Niezwykły talent wsparty ponad dwudziestopięcioletnią praktyką bycia na scenie daje nam pewien obraz tego, na czym polega magia Cassandry Wilson.

Cassandra WilsonCassandra Wilson

Kilkunastominutowe oczekiwanie na artystkę istotnie podgrzało atmosferę, a kiedy pojawiła się na scenie, wszystko dookoła zamarło i zdało się skupiać tylko i wyłącznie na jej postaci. Zaczęła tańczyć, delikatnie kołysać się w rytm muzyki i niczym szamanka prowadziła nas do świata słodkiego zapomnienia. Cassandra najpewniej budzi zachwyt nie tylko męskiej części publiczności. Ona emanuje kobiecością, ale też odczuwa się jej silną osobowość. I to przejawia się w umiejętności współpracy z muzykami zarówno na scenie, jak i podczas pracy studyjnej.

Cassandra pojawiła się w towarzystwie pięcioosobowej grupy muzyków (w większości o imponujących dokonaniach). I tak: Marvin Sewell na gitarze, Jonathan Batiste na pianinie, Lekan Babalola na instrumentach perkusyjnych, Lonnie Plaxico na gitarze basowej, i Johnathan Blake na perkusji. Warto wspomnieć, że trzech pierwszych z wymienionych muzyków towarzyszyło Casandrze w trakcie pracy nad płytą Silver Pony.

Muzyka Cassandry ewoluowała od gatunków takich jak blues, jazz czy folk. Dzisiaj możemy powiedzieć, że owa muzyka zainteresuje zarówno słuchacza ambitnej muzyki pop (w dobrym sensie tego słowa) jak i bardziej wybrednego fana jazzu.

Cassandra WilsonCassandra Wilson

Na Ołowiance artystka zaprezentowana repertuar w konwencji bluesowej. W repertuarze znalazły się zarówno własne kompozycje (Pony blues, You move me) jak i standardy (Caravan Duke’a Ellingtona, bluesowe interpretacje Muddy'ego Watersa jak: 40 nights, 40 days, kończąc na przepięknej wersji utworu Neila Younga Harvest Moon). Umiejętność odnalezienia się muzyków w tak zróżnicowanej stylistyce muzycznej dowodzi zapewne ich profesjonalizmu i miłości do muzyki...

Cassandra WilsonCassandra Wilson

...a Cassandra uwodziła, frapowała i wlewała w nas radość z obcowania z muzyką w sposób dla każdego dostępny.

Roksana Łosin
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Muzycznie - czyli co nam w duszy graLeśna Rawa Anno Domini 2009Ósmy Koncert Świąteczny, Leśniczówka 2009Koncert urodzinowy zespołu Es Flores, Kraków, Listopad 2009Koncert zespołu Betty Be, Mikołów 2009X Tyski Festiwal Muzyczny im. Ryśka Riedla
Najwyżej oceniane Muzycznie - czyli co nam w duszy graPiętnasty Koncert Świąteczny, Leśniczówka 2016Sepultura – trzy dekady legendyTrzynasty Koncert Świąteczny, Leśniczówka 20144 Szmery na 20. urodzinach CreeHistoria koncertem pisana – pomarańczowa trasa Kultu
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.