Felietony > Rozkminy spod ciemnej gwiazdy

Budujemy szklane domy…

Bartłomiej KozakCześć,

myślisz czasem o swojej starości?

To wprawdzie dopiero początek tego tekstu, ale już mam pierwsze wątpliwości. Czuję, że prawdopodobnie będzie zbyt poważnie. Tak w ogóle należy Ci się kilka słów wyjaśnienia. Otóż w zeszłym miesiącu napisałem do Ciebie list, a teraz (dosłownie kilkanaście kliknięć w klawiaturę temu) wpadłem na pomysł, żeby rozłożyć na czynniki pierwsze mój proces twórczy. Jak zwykle, jeszcze nie wiem, co z tego wyjdzie. Ostatnio polubiłem pisać na zasadzie uwalniania strumienia świadomości – wszystkie myśli z głowy zrzucać w jedno miejsce. Dzięki temu błyskawicznie wskakuję do strefy flow. W tym przypadku mam na myśli stan, w którym można by rzec, stajesz się pisaniem, a cały proces przebiega bardzo płynnie. Wszystkiemu towarzyszy skupienie na tej jednej czynności, co dodatkowo poprawia efektywność.

O, teraz na przykład złapałem zawiechę… Bo widzisz, mam Ci tyle do opowiedzenia, że tematy biją się pomiędzy sobą, a czasu jak na lekarstwo. Twojego czasu. Myślisz, że nie wiem? Kilkadziesiąt gigabajtów danych dociera do Twojego mózgu każdego dnia, a ten musi odsiewać i wybierać tylko to, co ciekawe lub istotne. Sęk w tym, że każdy chce się wyróżnić, a ci bardziej ogarnięci w marketingach, wiedzą co i jak robić, żeby zwrócić Twoją uwagę. Dlatego takie spotkania online są dla mnie całkiem trudne. To coś a’la spotkanie po latach, tylko po miesiącu. Ale to jeszcze pół biedy. Kiedy zobaczymy się „na żywo” i nagle jakiś człowiek zacznie usilnie walczyć o uwagę, jest opcja, że na moment się rozproszysz, ale zawsze możemy razem skomentować zaistniałą sytuację.

I to jest to – komunikacja obustronna. A tutaj? Ja piszę, Ty czytasz. Koniec. Czy doczytasz do końca? Być może. O ile oczywiście akurat nie zagotuje się woda na herbatę, nie zadzwoni telefon, nie przyjdzie powiadomienie z Facebooka, nie zamiauczy kot, dziecko nie zawoła pić albo nie pojawi się myśl, która Cię przekona, do zmiany czynności. Nawet jeśli przerwiesz czytanie w tym momencie, nie dowiem się o tym. Chyba że do mnie napiszesz. A nuż się zaprzyjaźnimy i na starość zbudujemy osadę, tak jak zrobiły to cztery pary w Teksasie? Szczerze mówiąc, początkowo właśnie o tym chciałem napisać ten tekst. Już jakiś czas temu załapałem, że pójście okrężną drogą może dostarczyć ciekawych wrażeń, więc spodziewałem się, że prędzej czy później ten temat powróci.

Wiem, że starość nie jest niczym atrakcyjnym. I wiem, że to, co czytasz, bardziej niż felieton przypomina jakiś zlepek szczerych wyznań prosto z centrum kryzysu wieku średniego, ale pomyśl o osadzie. Jeśli nawet nie widzi Ci się mieszkanie w takim miejscu, to zawsze możesz wpadać w odwiedziny. Wierzę, że masz w sobie jakąś pasję i możesz nią wszystkich oczarować.

Nawet jeśli jest to zamiłowanie do sprzątania, prasowania i krojenia cebuli, przeżyję…

A tak całkiem serio, jakie masz pasje?

Ah, zapomniałem, że nie masz jak odpowiedzieć…Chyba, że do mnie napiszesz.

Bartłomiej Kozak
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.