Pierwszy przystanek: Barcelona! : W Barcelonie (wylądowaliśmy o 9 rano) witały nas palmy i słoneczna pogoda, niby tylko dwie godziny lotu a całkiem inny świat! A dlaczego przez Barcelonę? Bo najtaniej!
Witamy w Peru: Lima! : Z samolotu wysiedliśmy o godzinie 21.30. Przy odprawie trzeba było oddać wypełnione druczki zawierające nasze dane, cel przyjazdu, zawód itd. Po dopełnieniu wszystkich formalności dostaliśmy pieczątki do paszportu... JESTEŚMY W PERU!
Jedziemy na południe: Ica! : Buenos dias mis amigos! Nie da się opisać tego uczucia, kiedy wstajesz rano ze świadomością, że dzisiaj nie idziesz do pracy! Słoneczko świeci, wszędzie piasek a Ty masz basen i piwo w odległości 10 metrów od łóżka.
Linie z Nazca : Nazca to małe, liczące ok. 20 tyś. mieszkańców miasteczko leżące na płaskowyżu o tej samej nazwie, na wysokości 588 m n.p.m. Międzynarodową sławę przyniosły mu tajemnicze linie odkryte przypadkowo w latach dwudziestych ubiegłego wieku...
Arequipa - Białe Miasto : Przemierzyliśmy kolejne 566 km i około dziewiątej dotarliśmy do Arequipy, drugiego co do wielkości miasta w Peru. Arequipa nazywana jest też Białym Miastem, ponieważ większość starej części zbudowana jest z białego tufu wulkanicznego...
Dolina rzeki Colca / Valle del Colca (Peru) : Wstajemy rano, myjemy się i jemy śniadanie... kontynentalne, bułka, odrobina dżemu, sok i mate de coca... której niestety nawet nie zdążyłem dopić. Wsiadamy do busa i jedziemy w góry, po drodze zaopatrujemy się w liście koki.
Wyspy na jeziorze Titicaca : Z Arequipy do Puno jest jakieś 325 km, na miejscu byliśmy około 2 w nocy. O 6 rano pobudka, śniadanie kontynentalne:/ i taksówka zabiera nas do portu skąd wypływamy na Titicaca. Płyniemy na jedną w z wielu pływających po jeziorze wysp...
Cusco - młodsza siostra Krakowa : Idziemy zobaczyć miasto, które już z hotelowego tarasu wygląda bardzo obiecująco. Podobno Cusco zostało założone przez legendarnego protoplastę królewskiej dynastii Inków - Manco Capaca w XII wieku.
Salcantay Trek - zapach Machu Picchu : Po śniadaniu pniemy się dalej w górę dość wąską drogą... w jednym miejscu drogę tarasuje samochód, musimy poczekać jakieś pół godziny zanim pojedziemy dalej, bo oczywiście nikomu się nie spieszy... to się nazywa Ameryka!
Machu Picchu - wielki szczyt : O Machu Picchu świat dowiedział się w roku 1911, za sprawą Hirama Binghama, który szukając Vilcabamby, ostatniej stolicy Inków, przez przypadek spotkał w Mollepata wieśniaka.
La Paz - Miasto Matki Boskiej Pokoju : To była długa noc, najpierw jakieś 112 km do Cusco, później 389 km do Puno i kolejne 148 km do granicy z Boliwią, gdzie docieramy nad ranem. Przekraczamy ją w miasteczku o nazwie Desaguadero, to nasza pierwsza granica lądowa w Ameryce.
Droga śmierci do Coroico : Rano jedziemy z La Paz do La Cumbre na wysokości 4725 m n.p.m. Tutaj wsiadamy na rowery i jedziemy w dół trasą z dumą nazywaną przez Boliwijczyków najniebezpieczniejszą drogą świata, albo po prostu DROGĄ ŚMIERCI...
Boliwijska Pampa, czyli błogość : Mijamy samochody które utknęły w drodze, potem szlaban i docieramy do Santa Rosa. Tutaj kończy się droga, a z drogą kończy się cywilizacja. Wsiadamy na wąską łódkę, ławeczka może i twarda, ale w rzece przynajmniej nie ma dziur! Błogość!
Witamy w boliwijskiej dżungli : Po powrocie z Pampy jemy szybką pizzę i zmęczeni padamy do łóżek! Rano mamy tylko godzinę, żeby pospacerować po Rurrenabaque, zaraz potem wsiadamy na łódkę podobną do tej którą poruszaliśmy się po pampie...
Święta w Rurrenabaque : Nasza wycieczka zakończyła się na brzegu rzeki Beni. Po krótkiej wizycie w hotelu poszedłem na spacer po Rurrenabaque, miałem straszną ochotę na piwo, choćby boliwijskie... I tu spotkał mnie zawód, dziś jest Wielki Piątek...
Salar de Uyuni - największa solniczka świata : Nad ranem dojechaliśmy do Uyuni, tutaj mieliśmy trochę ponad godzinę czasu na zjedzenie śniadania i uzupełnienie braków w zaopatrzeniu:). Następnie załadowaliśmy się do jeepa i ruszyliśmy w drogę.
Hey mama, we going to Atacama! : Jeśli dobrze pamiętam to wstaliśmy o 4 rano, tak żeby jeszcze przed świtem dotrzeć na gejzery, które najlepiej oglądać o wschodzie słońca. Jak widać udało nam się dotrzeć na czas...
Heroica Ciudad de San Pedro de Tacna : Przez całą noc jedziemy do Arici nad oceanem... Autokar jest bardzo wygodny... trzeba przyznać, że transport drogowy w Chile, a nawet w Peru stoi na o wiele wyższym poziomie niż w Polsce. Na dworcu w Arica odbiera nas kierowca, który wiezie nas...
Żegnamy ocean, żegnamy Peru, żegnamy Amerykę : Około ósmej rano wysiadamy na terminalu autobusowym w Limie. Mam wrażenie jak bym ledwie wczoraj opuszczał to miasto... Odczuwam silną potrzebę pożegnania się z oceanem, spędzam nad nim całą resztę z czasu jaki mi pozostał w Ameryce.