Kącik poezji > Wybór wierszy

Anna de Noailles – Wybór wierszy

Anna de NoaillesAnna de Noailles (1876–1933) – francuska poetka i pisarka pochodzenia rumuńskiego. Pochodziła z książęcego rodu rumuńskich bojarów Bibescu i Craioveşti jako córka księcia Grigore Bibescu-Basaraba i greckiej pianistki Raluki Moussouros. Urodzona Paryżu, starannie wykształcona, piękna i niezależna była na przełomie XIX i XX wieku osobą znaną, aktywną i podziwianą na paryskich salonach. Pisała poezję i prozę, zajmowała się krytyką literacką i publicystyką, brała udział w animacji życia kulturalnego we Francji. Wydała kilkanaście zbiorów poezji, m.in.: „Le Cœur innombrable” (Serce nieprzeliczone, 1901), „L'Ombre des jours” (Cień dni, 1902), „Les Vivants et les Morts” (Żywi i umarli, 1913) „Poème de l'amour” (Wiersze o miłości, 1924), „L'Honneur de souffrir” (Godność cierpienia, 1927), „Poèmes d'enfance” (Poezje dziecięce, 1929), „Derniers vers” (Wiersze ostatnie, 1933).

Wydała też trzy tomy prozy i tom wspomnień autobiograficznych. Była członkiem Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej. Za zasługi dla kultury francuskiej jako pierwsza w historii kobieta została odznaczona Komandorią Legii Honorowej, a Akademia Francuska po Jej śmierci powołała nagrodę literacką Jej imienia. W Polsce twórczość Anny de Noailles jest prawie nieznana. Jedynie w obiegu sieciowym jest kilka Jej wierszy w przekładzie Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Jadwigi Dackiewicz. Wiersze tu prezentowane pochodzą z przygotowywanego do druku dwujęzycznego, francusko-polskiego, tomu: Anna de Noailles: Poème de l'amour/Wiersze miłosne. Wybrał, z francuskiego przełożył i opracował Ryszard Mierzejewski. Książka ukaże się jako tom XV „Biblioteki Przekładów Poetyckich pod redakcją Ryszarda Mierzejewskiego”, nakładem redaktora serii.

Ryszard Mierzejewski

L'inquiet désir Voici l'été encor, la chaleur, la clarté, La renaissance simple et paisible des plantes, Les matins vifs, les tièdes nuits, les journées lentes, La joie et le tourment dans l'âme rapportés. - Voici le temps de rêve et de douce folie Où le coeur, que l'odeur du jour vient enivrer, Se livre au tendre ennui de toujours espérer L'éclosion soudaine et bonne de la vie, Le coeur monte et s'ébat dans l'air mol et fleuri. - Mon coeur, qu'attendez-vous de la chaude journée, Est-ce le clair réveil de l'enfance étonnée Qui regarde, s'élance, ouvre les mains et rit? Est-ce l'essor naïf et bondissant des rêves Qui se blessaient aux chocs de leur emportement, Est-ce le goût du temps passé, du temps clément, Où l'âme sans effort sentait monter sa sève? - Ah ! mon coeur, vous n'aurez plus jamais d'autre bien Que d'espérer l'Amour et les jeux qui l'escortent, Et vous savez pourtant le mal que vous apporte Ce dieu tout irrité des combats dont il vient...Anna de Noailles

Niespokojne pragnienie Tu jest jeszcze lato, ciepło, światło, Odrodzenie roślin, proste i spokojne, Żywe poranki, ciepłe noce, dni powolne, A radość i udrękę do duszy dodano. Tu jest czas marzeń i słodkiego szaleństwa, Gdzie serce pijanym dniem pachnie, A smutek wpisany jest w codzienną nadzieję, Nagłe narodziny i rozkwit dobrego życia. W kwitnącym powietrzu serca unoszą się i baraszkują. - Serce moje, czy oczekujesz teraz upalnych dni, Czy to jest jasne obudzenie zdumionych dzieci, Które się rozglądają, unoszą, rozkładają ręce i śmieją? Czy to jest naiwny wzlot i marzenia skaczące, Pełne swych uniesień i dręczących szoków, Czy smak minionych i łaskawych czasów, Gdy dusza bez wysiłku czuła rosnącą energię? Ach! Serce moje, nie będziesz już mieć innej dobroci, Żadnej nadziei na Miłość i gry, w których uczestniczysz, A przecież wiesz, że zło, jakie ze sobą przynosisz, Ten bóg w pełni poirytowany, do walki prowadzi... tłum. Ryszard Mierzejewski

L'innocence Si tu veux nous ferons notre maison si belle Que nous y resterons les étés et l'hiver! Nous verrons alentour fluer l'eau qui dégèle, Et les arbres jaunis y redevenir verts. Les jours harmonieux et les saisons heureuses Passeront sur le bord lumineux du chemin, Comme de beaux enfants dont les bandes rieuses S'enlacent en jouant et se tiennent les mains. Un rosier montera devant notre fenêtre Pour baptiser le jour de rosée et d'odeur; Les dociles troupeaux, qu'un enfant mène paître, Répandront sur les champs leur paisible candeur. Le frivole soleil et la lune pensive Qui s'enroulent au tronc lisse des peupliers Refléteront en nous leur âme lasse ou vive Selon les clairs midis et les soirs familiers. Nous ferons notre coeur si simple et si crédule Que les esprits charmants des contes d'autrefois Reviendront habiter dans les vieilles pendules Avec des airs secrets, affairés et courtois. Pendant les soirs d'hiver, pour mieux sentir la flamme, Nous tâcherons d'avoir un peu froid tous les deux, Et de grandes clartés nous danseront dans l'âme A la lueur du bois qui semblera joyeux. Émus de la douceur que le printemps apporte, Nous ferons en avril des rêves plus troublants. - Et l'Amour sagement jouera sur notre porte Et comptera les jours avec des cailloux blancs...Anna de Noailles

Niewinność Jeśli chcesz, urządzimy nasz dom tak pięknie, Że będziemy mieszkać w nim latem i zimą! Będziemy patrzeć, jak wokół śnieg topnieje, A pożółkłe drzewa na nowo się zielenią! Harmonijne dni i szczęśliwe pory roku Przejdą na jasną stronę na swej drodze, Jak te piękne dzieci z wesołego zespołu, Splecione w grze i trzymające się za ręce. Przed naszym oknem posadzę różę, Aby chrzcić dzień jej zapachem i rosą; Dziecko prowadzi stado bydła posłuszne, Kładąc na polach jego szczerość naiwną. Słońce frywolne i księżyc zamyślony Wokół gładkich pni topoli się owijają, Zastanawia nas stan ich duszy zmęczony Który od jasnych dni i wieczorów uzależniają. Serca nasze tak proste i łatwowierne do otwarcia Sprawiają, że duchy uroczych bajkowych opowieści W duszach starych zegarów powracają do życia, Razem z powietrzem tajemnym, pełnym uprzejmości. W zimowe wieczory, by lepiej poczuć ciepło ognia, Postaramy się też oboje pomarznąć troszkę, W duszach zatańczą nam wtedy wielkie światła W blasku ich drewna, które wyda nam się radosne. Poruszeni słodyczą, którą wiosna przynosi, W kwietniu będziemy niepokojeni snami, A miłość czule zagra do naszych drzwi, I będzie liczyć dni białymi kamykami...tłum. Ryszard Mierzejewski

L'hiver C'est l'hiver sans parfum ni chants... Dans le pré, les brins de verdure Percent de leurs jets fléchissants La neige étincelante et dure. Quelques buissons gardent encor Des feuilles jaunes et cassantes Que le vent âpre et rude mord Comme font les chèvres grimpantes. Et les arbres silencieux Que toute cette neige isole Ont cessé de se faire entre eux Leurs confidences bénévoles... - Bois feuillus qui, pendant l'été, Au chaud des feuilles cotonneuses Avez connu les voluptés Et les cris des huppes chanteuses, Vous qui, dans la douce saison, Respiriez la senteur des gommes, Vous frissonnez à l'horizon Avec des gestes qu'ont les hommes. Vous êtes las, vous êtes nus, Plus rien dans l'air ne vous protège, Et vos coeurs tendres ou chenus Se désespèrent sur la neige. - Et près de vous, frère orgueilleux, Le sapin où le soleil brille Balance les fruits écailleux Qui luisent entre ses aiguilles... Anna de Noailles

Zima To jest zima bez zapachu i pieśni, Na łące pozostały zieleni pędy, Powyginane w swej części I śnieg iskrzący się i twardy. I jeszcze jakieś karłowate kępy, W żółtych kruchych liściach, Szarpane przez wiatr ostry i chciwy, Jak kozy wspinające się po stokach. - I drzewa subtelnie wyciszone, Które cały leżący śnieg izolują, Oddzielone wzajemnie od siebie Swe sekrety w zaufaniu przekazują... Drzewa liściaste podczas letniej aury, W cieple swego listowia kosmatego, Wielu przyjemności doświadczały I krzyku dudka rozśpiewanego. Wy, którzy w słodkim sezonie Wdychacie zapachy gumy, Trzęsiecie się na horyzoncie W gestach znanych dla mężczyzny. Osłabieni jesteście, nadzy jesteście, Nic nie chroni was w powietrzu, A wasze serca delikatne i ogołocone Rozpaczają tylko na śniegu. - Dumni bracia, oto przed wami Jodła, gdzie świeci słońce. Huśta łuszczącymi się owocami I pokazuje swe igły lśniące... tłum. Ryszard Mierzejewski

Plainte Mets les mains sur mon front où tout l'humain orage Lutte comme un oiseau, Et perpétue, ainsi qu'au creux des coquillages, Le tumulte des eaux. Ferme mes yeux afin qu'ils soient clos et tranquilles Comme au fond du sommeil, Et qu'ils ne sachent plus quand passent sur la ville La lune et le soleil. Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène, De l'éternel loisir, Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine, Ni du triste plaisir; Reste, voici la nuit, et dans l'ombre croissante Je sens rôder la peur; - Ah! laisse que mon âme amère et bondissante...Anna de Noailles

Skarga Połóż ręce na mym czole, gdzie są wszystkie ludzkie burze, Walcz jak ptak I zachowaj jak puste muszle Szum wody spad. Zamknij me oczy tak, jak teraz zamknięte i spokojne są, Jak na snu dnie I nie będą wiedzieć, kiedy nad miastem się przesuną Księżyc i słońce. Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi, O wypoczynku wiecznym, Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści, ani o zadowoleniu smutnym. Poza tym, tutaj jest noc, wokół wyrastają cienie, Czuję, że błądzę w strachu; - Ach, zostaw mą zgorzkniałą i skaczącą duszę, Która rozprysła w twym sercu... tłum. Ryszard Mierzejewski

O mon ami, souffrez... O mon ami, souffrez, je saurai par vos larmes, Par vos regards éteints, par votre anxiété, Par mes yeux plus puissants contre vous que des armes, Par mon souffle, qui fait bouger vos volontés, Par votre ardente voix qui s'élève et retombe, Par votre égarement, par votre air démuni, Que ma vie a sur vous cet empire infini Qui vous attache à moi comme un mort à sa tombe! O mon ami, souffrons, puisque jamais le cœur Ne convainc qu'en ouvrant plus large sa blessure; Puisque l'âme est féroce, et puisqu'on ne s'assure De l'amour que par la douleur!Anna de Noailles

Mój kochany, cierpisz... Mój kochany, cierpisz, wiem to przez twoje łzy, Przez twoje wygasłe spojrzenia, przez obawy twoje, Przez moje oczy, najpotężniejszą broń przeciw tobie, Przez mój oddech, który twoje pragnienia poruszy. Przez twoje głosy żarliwe, które wznoszą się i opadają, Przez twoje zagubienie, przez twoje bezsilne powietrze, Które władzą nieskończoną czyni moje życie dla ciebie, Które wiąże cię ze mną jak śmierć ze swą mogiłą. Mój kochany, cierpimy, ponieważ nigdy serce Nie przekona, że najszersze otwarcie to jego rana; Ponieważ dusza jest bezlitosna i nie zapewnia Miłości tylko przez cierpienie!tłum. Ryszard Mierzejewski

Ce fut long, difficile et triste... Ce fut long, difficile et triste De te révéler ma tendresse; La voix s’élance et puis résiste, La fierté succombe et se blesse. Je ne sais vraiment pas comment J’ai pu t’avouer mon amour; J’ai craint l’ombre et l’étonnement De ton bel œil couleur du jour. Je t’ai porté cette nouvelle! Je t’ai tout dit! je m’y résigne; Et tout de même, comme un cygne, Je mets ma tête sous mon aile… Anna de Noailles

Ten stan, trudny i smutny... Ten stan, trudny i smutny, długo trwał, Nim moja miłość została ujawniona; Mój głos wznosił się i potem opadał, A duma była pokonana i zraniona. Naprawdę nie wiem, jakiego sposobu Użyłam, aby wyznać ci moje uczucie; Bałam się ciemności, a także zachwytu Nad kolorem twoich oczu o świcie. Wiadomość tę nosiłam! Mówiłam wszystko! Byłam pogodzona; A tak w ogóle, jak łabędź włożyłam Swoją głowę pod moje skrzydła... tłum. Ryszard Mierzejewski

Ce que je voudrais?... Ce que je voudrais? Je ne sais. Je t’aime de tant de manières Que tu peux choisir. Fais l’essai De ma tendresse nourricière. Chaque jour par l’âme et le corps J’ai renoncé quelque espérance, Et cependant je tiens encor À mon amoureuse éloquence, À cet instinct qui me soulève De combler d’amour ta torpeur; - Et tandis que ton beau corps rêve, Je voudrais parler sur ton cœur…Anna de Noailles

Czy tego chciałabym?... Czy tego chciałabym? Nie wiem. Kocham cię na tak wiele sposobów. Możesz je sprawdzać i wybierać, bowiem Jestem dla ciebie matką czułych pokarmów. Każdego dnia poprzez duszę i ciało Wyrzekałam się jakichś nadziei, A jednak wciąż trzymam się mocno Mojej ukochanej elokwencji. Tego instynktu, który mnie unosi, Pełnego miłości twego przygnębienia; - A kiedy twoje piękne ciało śni, Chciałabym mówić do twojego serca... tłum. Ryszard Mierzejewski

Que crains-tu?... Que crains-tu? L’excès? l’abondance D’un cœur où tout vient s’engloutir? Tu crains ma voix, mon pas qui danse? Pourtant, j’ai si peur de meurtrir, Même de loin, ta nonchalance! Ma main se prive de saisir Ta belle main qui se balance. Tu vois, je me tiens à distance, Renonçant au moindre plaisir… - Va, tu peux avoir confiance Dans les êtres de grand désir!Anna de Noailles

Czego się boisz?... Czego się boisz? Nadmiaru? Zbytku Od serca, które wszystko zdołało wchłonąć? Czy może boisz się mojego głosu, Który nie tańczy? Jednakże, boję się zranić Nawet z oddali, w twojej nonszalancji! Oswajam moją dłoń, aby mogła chwycić Twoją piękną dłoń, pełną równowagi. Widzisz, że pozostaję w oddali, Nie chcąc przyjemnościami się sycić... Idź, bo tobie inni zaufali, Aby swe wielkie pragnienia zaspokoić! tłum. Ryszard Mierzejewski

Je ne t’aime pas pour que ton esprit... Je ne t’aime pas pour que ton esprit Puisse être autrement que tu ne peux être Ton songe distrait jamais ne pénètre Mon cœur anxieux, dolent et surpris. Ne t’inquiète pas de mon hébétude, De ces chocs profonds, de ma demi-mort; J’ai nourri mes yeux de tes attitudes, Mon œil a si bien mesuré ton corps, Que s’il me fallait mourir de toi-même, Défaillir un jour par excès de toi, Je croirais dormir du sommeil suprême Dans ton bras, fermé sur mon être étroit…Anna de Noailles

Nie kocham cię wcale dla umysłu twego... Nie kocham cię wcale dla umysłu twego, Który może być inny, niż ty nie możesz być, Twój sen nie oderwał się nigdy, nie mógł przebić Niespokojnego serca, zbolałego i zdumionego. Nie przejmuj się moimi głupstwami, Tym głębokim, półmartwym szokiem; Moje oczy karmiłam twoimi postawami, Twoje ciało mierzyłam swoim okiem, Że jeśli dla siebie wzajem umrzemy, Pewnego dnia, nadmiar ciebie mnie osłabi, W wierze snu Najwyższego zaśniemy, Z moim ciasnym być, twoimi ramionami objęci... tłum. Ryszard Mierzejewski

L’automne a lentement mouillé les paysages ... L’automne a lentement mouillé les paysages; Son humide tristesse en mon cœur s’insinue. La nature, pourtant, ne peut me sembler nue. Puisque en elle, au lointain, respire ton visage. Je reproche à mes yeux de se sentir déçus Par la légère pluie enserrant l’univers. Mais l’été fut plaintif. Bientôt voici l’hiver. Et je me sens mourir, car je n’ai pas reçu Les seuls dons que mon cœur hanté se représente: Mon épaule meurtrie, et ta tête, pesante… Anna de Noailles

Jesień w powolnych mokrych krajobrazach... Jesień w powolnych mokrych krajobrazach; Jej wilgotny smutek do mego serca się skrada, Przyroda, jednak, nie wydaje mi się naga, Bo w niej twoja twarz oddycha w oddalach. Zganiłam moje oczy, które czuły się rozczarowane Przez drobny deszczyk, przysłaniający świat dookoła, Ale lato było płaczliwe. Wkrótce nadejdzie zima. A ja czuję, że umieram, bo nie zostały dotąd odebrane Jedyne dary, które moje nawiedzone serce reprezentują: Moje ramię posiniaczone i twoją głowę ciężką... tłum. Ryszard Mierzejewski

Aimer, c'est de ne mentir plus... Aimer, c’est de ne mentir plus. Nulle ruse, n’est nécessaire Quand le bras chaleureux enserre Le corps fuyant qui nous a plu. - Crois à ma voix qui rêve et chante Et qui construit ton paradis. Saurais-tu que je suis méchante Si je ne te l’avais pas dit? - Faiblement méchante, en pensée, Et pour retrouver par moment Cette solitude sensée Que j’ai reniée en t’aimant! Anna de Noailles

Kochać, to znaczy więcej nie kłamać... Kochać, to znaczy więcej nie kłamać. Zero podstępu, bo nie jest konieczne, kiedy cię obejmuje ramię serdeczne, A płochliwe ciało może zadowalać. - Uwierz głosowi, który marzy i śpiewa oraz buduje twój raj na ziemi. Czy wiesz, że byłabym niegodziwa, gdybym tego nie powiedziała ci? - Z trudem niegodziwa, pełna myśli, aby znaleźć choć na chwilę ten rozsądek w samotności, którym zaprzeczam, aby kochać cię!tłum. Ryszard Mierzejewski

C’est l’hiver... C’est l’hiver, le ciel semble un toit D’ardoise froide et nébuleuse, Je suis moins triste et moins heureuse. Je ne suis plus ivre de toi! Je me sens restreinte et savante, Sans rêve, mais comprenant tout. Ta gentillesse décevante Me frappe, mais à faibles coups. Je sais ma force et je raisonne, Il me semble que mon amour Apporte un radieux secours À ta belle et triste personne. - Mais lorsque renaîtra l’été Avec ses souffles bleus et lisses, Quand la nature agitatrice Exigera la volupté, Ou le bonheur plus grand encore De dépasser ce brusque émoi, - Quand les jours chauds, brillants, sonores Prendront ton parti contre moi, Que ferai-je de mon courage À goûter cette heureuse mort Qu’au chaud velours de ton visage J’aborde, je bois et je mords?… Anna de Noailles

Jest zima... Jest zima, niebo dach domu przypomina, Pokryte szronem łupki i mgławica, Jestem mniej smutna i mniej szczęśliwa. I nie jestem bardziej tobą upojona! Czuję się ograniczona i uświadomiona, Bez snu, ale rozumiejąca wszystko. Twoja łagodność rozczarowująca Uderza mnie, ale bardzo słabo. Wiem, że mam siłę i swoje powody, Wierzę też, że moją miłością Dostarczam pomoc promienną Dla twojej pięknej i smutnej osoby. - Ale kiedy odradza się w czas letni, Z błękitnymi i gładkimi podmuchami, I łączy się z przyrody poruszeniami, To domaga się przyjemności, Albo jeszcze większego szczęścia, Aby opuścić te przykre, złe nastroje, - Kiedy pora jest gorąca, jasna, dźwięczna, Wybiera twoją stronę przeciwko mnie. Co mam począć z moją odwagą, Do smaku, kiedy radosna umieram, Z twoją aksamitną, gorącą twarzą, Czy przybywam, upijam się i kąsam?...tłum. Ryszard Mierzejewski

Quand un soudain sommeil... Quand un soudain sommeil a séparé de toi Ma pensée attentive, anxieuse et tenace; Quand je suis prisonnière en ce cachot étroit, Et quand l’amour, toujours pareil à la menace, Semble avoir dans le songe égaré les contours De ton être par qui me parvient l’atmosphère, Je goûte obscurément cet instant calme et court Dont s’est enfui le mal que ton œil peut me faire…Anna de Noailles

Kiedy w nagłym śnie… Kiedy w nagłym śnie jestem od ciebie oddzielona, A myśli podążają drogą czujną, niespokojną i upartą; Kiedy jestem w tej ciasnej celi uwięziona I kiedy miłość zawsze jest podobną groźbą, Wydajesz się mieć w konturach zabłąkanego snu To swoje być, które dotarło do mnie przez atmosferę, Delektuję się skrycie tą ciszą nagłego momentu, Która uciekła złu, a twoje oczy przekazały ją mnie... tłum. Ryszard Mierzejewski

Quand ce soir tu t'endormiras... Quand ce soir tu t'endormiras Loin de moi, pour ta triste nuit, En songe pose sur mon bras Ton beau col alourdi d'ennui. Jette vers moi ce qui t'encombre, Défais-toi des mornes pensées, Je les ramasserai dans l'ombre Comme une glaneuse insensée, Ivre d'amour, et qui dénombre Des roses, des lys, des pensées... Anna de Noailles

Kiedy tak zasypiasz wieczorem... Kedy tak zasypiasz wieczorem W twojej smutnej nocy, daleko ode mnie, W śnie spoczywa, otoczona moim ramieniem, Twoja piękna głowa i jej zmartwienie. Pozwól oddalić się swemu zmartwieniu, Pokonaj siebie i ponure myśli, A ja będę zbierać je w cieniu Jak obłąkane dziewczę kłosy na roli. Pijmy za miłość, oddaną liczeniu Róż, lilii, myśli... tłum. Ryszard Mierzejewski

Aucun jour je ne me suis dit... Aucun jour je ne me suis dit Que tu pouvais être mortel. Tu ressembles au paradis, À tout ce qu’on croit éternel! - Mais, ce soir, j’ai senti, dans l’air Humide d’un parc triste et blême, La terreuse odeur des asters Et du languissant chrysanthème… Quoi! tu peux mourir! - et je t’aime! Anna de Noailles

Nie powiedziałam sobie... Nie powiedziałam sobie któregoś wieczoru, Że będziesz mógł być śmiertelny. Stajesz się podobny do Raju, Gdzie wszystko wpisane jest w czas wieczny! Ale dziś czułam w podmuchach wiatrów Wilgotny ogród, smutny i blady wieczorem, Ziemisty zapach astrów I usychających chryzantem... Cóż! Możesz umrzeć! A ja kocham cię! tłum. Ryszard Mierzejewski

L’hiver aux opaques parois... L’hiver aux opaques parois N’a pas de brises ni d’arômes; Tu respires en quelque endroit Et pour moi l’univers embaume! On voit, dans le froid firmament, Les étoiles aux feux fidèles; Mon regard recherche laquelle Met sur toi son scintillement. Axe élu, pour moi tu traverses Le globe d’un trait idéal. - Ainsi trompe et nous bouleverse Un amour fortuit et fatal… Anna de Noailles

Zima w matowych ścianach... Zima w matowych ścianach, Stłumione wiatry i zapachy; Oddychasz w jakichś miejscach, Dla mnie świat jest zabalsamowany! Widać na zimnym firmamencie Gwiazdy, które dla wiernych świecą; A moje wnikliwe spojrzenie Jest świadkiem, że nad tobą migocą. Wybrałeś oś, przechodzisz do mnie, Ziemia jest w kształcie idealna. Tak jest zwodnicza i nas bulwersuje Miłość przypadkowa i fatalna... tłum. Ryszard Mierzejewski

Vivre, permanente surprise!... Vivre, permanente surprise! Vivre, permanente surprise! L'amour de soi, quoi que l'on dise! L'effort d'être, toujours plus haut, Le premier parmi les égaux. La vanité pour le visage, Pour la main, le sein, le genou, Tout le tendre humain paysage ! L'orgueil que nous avons de nous, Secrètement. L'honneur physique, Cette intérieure musique Par quoi nous nous guidons, et puis Le sol creux, les cordes, le puits où lourdement va disparaître Le corps ivre d'éternité. - Et l'injure de cesser d'être, Pire que n'avoir pas été!Anna de Noailles

Życie, niespodzianka nieustanna!... Życie, niespodzianka nieustanna! Niezależnie, co się mówi, miłość własna! Siła istnienia, zawsze najwyższa, Wśród równych pierwsza. Duma do twarzy, Do dłoni, piersi, kolana, Wszystkie odcienie ludzkich pejzaży! Duma z samej siebie posiadania, Tajemnicza. Godność fizyczna, Ta wewnętrzna muzyczna, Przez którą się prowadzimy, następnie Pusta ziemia, szubienice, studnie, Gdzie z trudem szuka unicestwienia Ciało wieczności upojone. A obraza zanikającego istnienia Gorsza jest niż samo niebycie! tłum. Ryszard Mierzejewski

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoEmily Dickinson – Wybór wierszyWybór wierszy – styczeń 2013 – Zima
Najwyżej oceniane Kącik poezjiWybór wierszy – sierpień 2017Wybór wierszy – lipiec 2017Satyra na bożą krówkęWybór wierszy – październik 2016Wybór wierszy – marzec 2017
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.