Kącik poezji

Amy Lowell – Wybór wierszy

Amy LowellAmy Lowell (1874-1925) – poetka amerykańska, jedna z czołowych przedstawicielek imagizmu – kierunku poetyckiego rozwijającego się w Stanach Zjednoczonych i Anglii w latach 1909–1917, w którym za najważniejszy środek stylistyczny wiersza uważano wyrazistość obrazu poetyckiego. Urodziła się w Brooklinie w stanie Massachusetts w zamożnej rodzinie arystokratycznej. Przez krótki czas uczyła się w prywatnych szkołach w Brooklinie i Bostonie, gdzie uchodziła za uczennicę wyjątkowo krnąbrną i niezdyscyplinowaną. Właściwie była samoukiem, korzystając z potężnego księgozbioru swojego ojca i biblioteki Atheneum w Bostonie, której współzałożycielem był Jej pradziadek. Debiutowała w 1912 roku tomem wierszy „A Dome of Many-Colored Glass”. Dwa lata później wydała swoją drugą książkę poetycką, która do dziś uważana jest przez krytyków literackich za sztandarowe dzieło amerykańskiego imagizmu, zadziwiające nowatorską, niezwykle kunsztowną formą polifonicznego przekazu.

Wydała potem wiele tomów wierszy. Ważniejsze z nich to: „Men, Women and Ghosth” (1916), „Can Grande's Castle” (1919), „Pictures of the Floating World” (1919), „Fire-Flower Tablets” (1921). Pośmiertnie ukazały się jeszcze trzy tomy przygotowane do druku przez Jej partnerkę życiową, aktorkę Adę Dwyer Rusell: „What's O'Clock” (1925), „East Wind” (1926) i „Ballads for Sale” (1927). Pośmiertnie, w 1926 roku, została też uhonorowana Nagrodą Pulitzera za całokształt twórczości poetyckiej. W Polsce Jej wiersze tłumaczyli Leszek Engelking i Andrzej Szuba, ale nie doczekała się jeszcze osobnego wydania. Prezentowane przekłady pochodzą z przygotowywanego do druku w serii wydawniczej „Biblioteka Przekładów Poetyckich” dwujęzycznego, polsko-angielskiego, zbioru: Amy Lowell: Wiersze wybrane/Selected Poems. Wybrał, z angielskiego przełożył i opracował Ryszard Mierzejewski.

Ryszard Mierzejewski

Petals Life is a stream On which we strew Petal by petal the flower of our heart; The end lost in dream, They float past our view, We only watch their glad, early start. Freighted with hope, Crimsoned with joy, We scatter the leaves of our opening rose; Their widening scope, Their distant employ, We never shall know. And the stream as it flows Sweeps them away, Each one is gone Ever beyond into infinite ways. We alone stay While years hurry on, The flower fared forth, though its fragrance still stays.Amy Lowell

Płatki Strumieniem jest życie, Na który rzucamy Płatek za płatkiem naszego serca kwiat; Ostatni zagubiony we śnie, One płyną tam, gdzie się rozglądamy, Patrzymy tylko na ich radość, wczesny start. Wysyłając je w nadziei, Spąsowiali z zadowolenia, Rozrzucamy płatki naszej róży otwartej; Na ich coraz szerszej powierzchni, Ich dalekiego oddziaływania. Nigdy tego nie poznamy. A strumień popłynie dalej, Poniesie je przed nami Wszystkie, które rzucone popłyną Dalej, poza drogi prowadzące nieskończenie; Zostaniemy sami, Kiedy lata szybko przeminą, Mimo, że kwiat popłynął wcześniej, wciąż pięknie pachnie.tłum. Ryszard Mierzejewski

The Green Bowl This little bowl is like a mossy pool In a Spring wood, where dogtooth violets grow Nodding in chequered sunshine of the trees; A quiet place, still, with the sound of birds, Where, though unseen, is heard the endless song And murmur of the never resting sea. 'T was winter, Roger, when you made this cup, But coming Spring guided your eager hand And round the edge you fashioned young green leaves, A proper chalice made to hold the shy And little flowers of the woods. And here They will forget their sad uprooting, lost In pleasure that this circle of bright leaves Should be their setting; once more they will dream They hear winds wandering through lofty trees And see the sun smiling between the leaves.Amy Lowell

Zielona czara Ta mala czara jest jak omszały basen kąpielowy W wiosennym lesie, gdzie fioletowy kiełek rośnie Kołysząc się w urozmaiconym świetle słonecznym drzew; Ciche miejsce, jeszcze, ze śpiewem ptaków, Gdzie słychać, mimo że jest niewidzialna, niekończącą się pieśń I szum nieodpoczywającego nigdy morza. T była zimą, Roger, kiedy zrobiłeś tę filiżankę, Ale to nadejście wiosny poprowadziło twoją ochoczą rękę I wokół krawędzi wymodelowałeś młode zielone liście, Prawidłowy kielich mszalny nie jest łatwo zrobić I małe kwiaty leśne. I tutaj Nie będą pamiętać o ich przeniesionym smutku. Porzuconym Z przyjemnością, aby ten krąg jasnych liści Mógł być umieszczony; jeszcze raz będą marzyć Słuchać wiatru przechadzającego się między wyniosłymi drzewami I patrzeć na słońce uśmiechające się między liśćmi. tłum. Ryszard Mierzejewski

Crowned You came to me bearing bright roses, Red like the wine of your heart; You twisted them into a garland To set me aside from the mart. Red roses to crown me your lover, And I walked aureoled and apart. Enslaved and encircled, I bore it, Proud token of my gift to you. The petals waned paler, and shriveled, And dropped; and the thorns started through. Bitter thorns to proclaim me your lover, A diadem woven with rue. Amy Lowell

Koronowana Przyszedłeś do mnie, niosąc lśniące róże, Czerwone jak wino z twojego serca; Skręciłeś je w girlandy, Odkładając dla mnie w hali targowej. Aby czerwonymi różami ukoronować mnie, mój luby. A ja chodziłam w aureoli daleko od siebie. Zniewolona i osaczona, niosłam je Dumny dowód mojego daru dla ciebie. Płatki róż zbladły i uschły, I opadły; a ciernie zaczęły dominować. Gorzkie ciernie ogłosiły mnie twoją kochanką, Diadem utkany ze skruchy.tłum. Ryszard Mierzejewski

March Evening Blue through the window burns the twilight; Heavy, through trees, blows the warm south wind. Glistening, against the chill, gray sky light, Wet, black branches are barred and entwined. Sodden and spongy, the scarce-green grass plot Dents into pools where a foot has been. Puddles lie spilt in the road a mass, not Of water, but steel, with its cold, hard sheen. Faint fades the fire on the hearth, its embers Scattering wide at a stronger gust. Above, the old weathercock groans, but remembers Creaking, to turn, in its centuried rust. Dying, forlorn, in dreary sorrow, Wrapping the mists round her withering form, Day sinks down; and in darkness to-morrow Travails to birth in the womb of the storm. Amy Lowell

Wieczór marcowy Błękitne niebo za oknem zmierzch dopala; Ciężki, przez drzewa, ciepły wiatr z południa wieje. Połyskują przed chłodem na firmamencie światła, Mokre, czarne gałęzie leżą porzucone i splecione. Rozmokła i gąbczasta zielonkawa trawy parcela, Wdeptana jest w kałuże, z ludzkiej stopy odciskiem. Masa różnych kałuż leży na drodze, rozlana Nie wodą, ale stalą, z zimnym i twardym połyskiem. W palenisku przygasa ogień, jego żar rozprasza Każdy silniejszy podmuch wiatru. Na dachu stary wiatrowskaz jęczy, ale pamięta, Aby skrzypieć w swym zardzewiałym obracaniu. Umierając, opuszczony, w ponurej melancholii Owija mgłę wokół swojej przeznaczonej formy, Dzień odchodzi i w jego jutrzejszej ciemności Bóle porodowe w łonie kolejnej burzy. tłum. Ryszard Mierzejewski

The Cyclists Spread on the roadway, With open-blown jackets, Like black, soaring pinions, They swoop down the hillside, The Cyclists. Seeming dark-plumaged Birds, after carrion, Careening and circling, Over the dying Of England. She lies with her bosom Beneath them, no longer The Dominant Mother, The Virile - but rotting Before time. The smell of her, tainted, Has bitten their nostrils. Exultant they hover, And shadow the sun with Foreboding. Amy Lowell

Cykliści Rozpychają się na jezdniach W rozpiętych wydętych marynarkach, Jak czarne, unoszące się skrzydła Spadają w dół wzgórza, Cykliści. Podobni ciemnoupierzonym Ptakom, które za padliną Pochylają się i krążą, Nad umierającą Anglią. Ona kłamie, w swojej piersi Oddycha nimi, nie dłużej, Dominująca Matka, Męska, ale gnije Przed czasem. Zapach jej, zepsuty, Porażnił ich nozdrza. Rozradowani unoszą się beztrosko, A cień słońca pojawia się ze złym przeczuciem.tłum. Ryszard Mierzejewski

Sunshine through a Cobwebbed Window What charm is yours, you faded old-world tapestries, Of outworn, childish mysteries, Vague pageants woven on a web of dream! And we, pushing and fighting in the turbid stream Of modern life, find solace in your tarnished broideries. Old lichened halls, sun-shaded by huge cedar-trees, The layered branches horizontal stretched, like Japanese Dark-banded prints. Carven cathedrals, on a sky Of faintest colour, where the gothic spires fly And sway like masts, against a shifting breeze. Worm-eaten pages, clasped in old brown vellum, shrunk From over-handling, by some anxious monk. Or Virgin's Hours, bright with gold and graven With flowers, and rare birds, and all the Saints of Heaven, And Noah's ark stuck on Ararat, when all the world had sunk. They soothe us like a song, heard in a garden, sung By youthful minstrels, on the moonlight flung In cadences and falls, to ease a queen, Widowed and childless, cowering in a screen Of myrtles, whose life hangs with all its threads unstrun.Amy Lowell

Słońce za oknem spowitym pajęczyną Jakiż twój urok, ty za wypłowiałą kotarą staroświecką, Jak przebrzmiałą dziecięcą tajemnicą, Mgliste widowisko utkane w materii snu! I dla nas, popychanych i walczących w mętnym strumieniu Współczesnego życia, twój niewyraźny haft staje się pociechą. Stare porośnięte sale, ogromne cedry słońce przysłaniają, Ułożone gałęzie, rozciągnięte horyzontalnie, przypominają Japońskie ciemno-obleczone druki. Katedry na niebie wyrzeźbione W najbledszych kolorach, gdzie w dal lecą ich gotyckie iglice I kołyszą się jak maszty przed przesuwającą się bryzą. Robak zjedzony na stronie, do starego brązowego wolumenu wciśnięty I w dłoni pokutującego mnicha rozgnieciony, Albo w Godzinach Niepokalanej, jasno wygrawerowany złotem, Z kwiatami, rzadkimi gatunkami ptaków i całym Świętym Niebem, I z Arką Noego, ocalałą na górze Ararat, kiedy cały świat był zatopiony. Oni schlebiają nam jak pieśń słyszana w ogrodzie, śpiewana Przez młodych minstreli* w rozproszonym świetle księżyca w tonacjach i kadencjach, aby uspokajać królową, Owdowiałych i bezdzietnych, skulonych za zasłoną Z mirtów, których linia życia żadnymi nićmi nie jest napięta. tłum. Ryszard Mierzejewski

*minstrele – w Zachodniej Europie w XIII-XIV w. wędrowni śpiewacy i recytatorzy poezji, wywodzący się ze sztuki kuglarskiej i cyrkowej, w Polsce nazywani „rybałtami” – przyp. R. M.

Storm-Racked How should I sing when buffeting salt waves And stung with bitter surges, in whose might I toss, a cockleshell? The dreadful night Marshals its undefeated dark and raves Sent wailing down to glut the geaweed forests and their caves. No parting cloud reveals a watery star, My cries are washed away upon the wind, My cramped and blistering hands can find no spar, My eyes with hope o'erstrained, are growing blind. But painted on the sky great visions burn, My voice, oblation from a shattered urn!Amy Lowell

Dręczona przez sztorm Jak powinnam śpiewać, kiedy słone fale mną poniewierają I pokłuły gorzkimi przypływami, czyją mocą Rzucam muszelkę? Okropna noc Układa swoją niepokonaną ciemność i szaleństwo W brutalnej furii, krążąc nad mogiłami pokonanych ludzi, długo zatapianych poza zasięgiem wzroku, Wysyła w dół rozpacz, aby nasycić upiornego ducha, który straszy w gąszczach wodorostów i morskich jaskiń. Żadna pożegnalna chmura nie odsłania załzawionej gwiazdy, Moje wołania rozmywają się na wietrze, Moje zesztywniałe i spuchnięte dłonie nie mogą znaleźć żadnego drzewca, Moje oczy z przesiloną nadzieją coraz bardziej stają się niewidome. Na pomalowanym ogromnymi płonącymi obrazami niebie Mój głos jest ofiarą z rozbitej urny!tłum. Ryszard Mierzejewski

Patience Be patient with you? When the stooping sky Leans down upon the hills And tenderly, as one who soothing stills An anguish, gathers earth to lie Embraced and girdled. Do the sun-filled men Feel patience then? Be patient with you? When the snow-girt earth Cracks to let through a spurt Of sudden green, and from the muddy dirt A snowdrop leaps, how mark its worth To eyes frost-hardened, and do weary men Feel patience then? Be patient with you? When pain's iron bars Their rivets tighten, stern To bend and break their victims; as they turn, Hopeless, there stand the purple jars Of night to spill oblivion. Do these men Feel patience then? Be patient with you? You! My sun and moon! My basketful of flowers! My money-bag of shining dreams! My hours, Windless and still, of afternoon! You are my world and I your citizen. What meaning can have patience then?Amy Lowell

Cierpliwość Czy być cierpliwą dla ciebie? Kiedy niebo zaczyna się uginać, Pochylać wzdłuż wzgórz, I delikatnie, jak ktoś cicho uśmierzający już Ból, gromadzi ziemię, aby kłamać, Objęty i opasany. Czy ludzie nasłonecznieni Są wtedy cierpliwi? Czy być cierpliwą dla ciebie? Kiedy śnieg opasający ziemię Pęka, aby pozwolić tryskać Wczesnej zieleni z brudnego błota, skakać Przebiśniegom, jak ocenić ich znaczenie Dla zmrożonych oczu i co zrobić, aby ludzie znużeni Byli wtedy cierpliwi? Czy być cierpliwą dla ciebie? Kiedy sztaby cierpienia żelazne Zaciskane są przez ich nity, sterowane tak aby zawrócić i złamać ich ofiary, kręcące się, jak Beznadziejne, tam gdzie stoją słoje purpurowe Nocy aż do rozlania w zapomnienie. Czy ludzie ci Są wtedy cierpliwi? Czy być cierpliwą dla ciebie? Ty! Moje słońce i księżycu! Mój koszu wypełniony kwiatami! Moja sakiewko lśniących marzeń! Moimi godzinami Bezwietrznymi i cichymi, jesteś, po południu! Światem moim jesteś, a ja twoją obywatelką. Jakie znaczenie może wtedy mieć, że jest się cierpliwą?tłum. Ryszard Mierzejewski

A Petition I pray to be the tool which to your hand Long use has shaped and moulded till it be Apt for your need, and, unconsideringly, You take it for its service. I demand To be forgotten in the woven strand Which grows the multi-coloured tapestry Of your bright life, and through its tissues lie A hidden, strong, sustaining, grey-toned band. I wish to dwell around your daylight dreams, The railing to the stairway of the clouds, To guard your steps securely up, where streams A faery moonshine washing pale the crowds Of pointed stars. Remember not whereby You mount, protected, to the far-flung sky. Amy Lowell

Prośba Błagam, aby być narzędziem w twojej dłoni Od dawna wykorzystywana została ukształtowana I wymodelowana, aby być odpowiednia dla twoich Potrzeb i nierozważna, Traktujesz to jako usługę. Żądam Aby być zapomnianą w tym uplecionym kosmyku włosów Który rośnie wielobarwnym gobelinem Twojego jasnego życia, którego tkanki leżą W ukryciu, silne, podtzrymując szary zespół. Pragnę przebywać wokół twoich jasnych dziennych snów, Poręczy przy schodach obłoków, Chronić bezpiecznie twoje schody, gdzie strumienie Czarujących nielegalnych alkoholi obmywają twarze tłumów Wyostrzonych gwiazd. Nie pamietając o tym Wspinasz się, chroniony, do rozległego nieba.tłum. Ryszard Mierzejewski

A Blockhead Before me lies a mass of shapeless days, Unseparated atoms, and I must Sort them apart and live them. Sifted dust Covers the formless heap. Reprieves, delays, There are none, ever. As a monk who prays The sliding beads asunder, so I thrust Each tasteless particle aside, and just Begin again the task which never stays. And I have known a glory of great suns, When days flashed by, pulsing with joy and fire! Drunk bubbled wine in goblets of desire, And felt the whipped blood laughing as it runs! Spilt is that liquor, my too hasty hand Threw down the cup, and did not understand. Amy Lowell

Głuptas Przede mną kłamie mnóstwo bezkształtnych dni, Nierozłączonych atomów, więc muszę Je sortować osobno i żyć z nimi. Przesiany kurz Pokrywa bezkształtny stos. Wytchnienia, powstrzymania Nie ma żadnego, nigdy. Jak mnich, który się modli, Przesuwając w palcach po kolei paciorki różańca, tak popycham Każdy niesmaczny okruch na bok i wtedy Zaczynam od nowa swoje zadanie, które nigdy się nie kończy. Poznałam chwałę wielkich słońc, Kiedy dni błysnęły, pulsujące radością i ogniem! Pijak bulgotał winem w kielichu pragnienia I czuć było krew od chłosty, śmiejącą się z tego, jak to się dzieje! Rozlany alkohol moją zbyt pośpieszną ręką, Upadł na ziemię kielich i nie było to zrozumiałe.tłum. Ryszard Mierzejewski

The Giver of Stars Hold your soul open for my welcoming. Let the quiet of your spirit bathe me With its clear and rippled coolness, That, loose-limbed and weary, I find rest, Outstretched upon your peace, as on a bed of ivory. Let the flickering flame of your soul play all about me, That into my limbs may come the keenness of fire, The life and joy of tongues of flame, And, going out from you, tightly strung and in tune, I may rouse the blear-eyed world, And pour into it the beauty which you have begotten. Amy Lowell

Darczyńca gwiazd Trzymaj swoją duszę otwartą na moje powitanie. Pozwól ciszy twojego ducha obmyć mnie jego czystym i falującym chłodem, abym wiotka i znużona, odnalazła resztę, rozłożona w twoim pojednaniu, jak na łożu z kości słoniowej. Niech migotliwy płomień twojej duszy zagra wszystko o mnie, aby do moich nóg mógł się zbliżyć entuzjazm ognia, życie i radość języków płomieni, a ja, wychodząc od ciebie, mocno spięta i zestrojona, mogła budzić świat o kaprawych oczach, i wlewać do niego to piękno, które wywołałeś.tłum. Ryszard Mierzejewski

In a Garden Gushing from the mouths of stone men To spread at ease under the sky In granite-lipped basins, Where iris dabble their feet And rustle to a passing wind, The water fills the garden with its rushing, In the midst of the quiet of close-clipped lawns. Damp smell the ferns in tunnels of stone, Where trickle and plash the fountains, Marble fountains, yellowed with much water. Splashing down moss-tarnished steps It falls, the water; And the air is throbbing with it. With its gurgling and running. With its leaping, and deep, cool murmur. And I wished for night and you. I wanted to see you in the swimming-pool, White and shining in the silver-flecked water. While the moon rode over the garden, High in the arch of night, And the scent of the lilacs was heavy with stillness. Night, and the water, and you in your whiteness, bathing! Amy Lowell

W ogrodzie Wybija z ust kamiennych postaci, aby z łatwością rozpryskiwać się pod niebo w granitowych wargach basenu, gdzie irys moczy swoje nogi i szepcze do przelatującego wiatru, Woda gwałtownie wypełnia ogród, Pośrodku cichej posiadłości – przystrzyżonych trawników. Zgniły zapach paproci w kamiennych tunelach, Gdzie kapią i pluskją fontanny, Marmurowe fontanny, malowane na żółto z dużą ilością wody. Opryskiwanie mchu zmatowiałego od deptania, To spada woda; A powietrze przy tym pulsuje. Z jej bulgotaniem i biegiem. Z jej podskokakmi i głębokim, zimnym pomrukiem.tłum. Ryszard Mierzejewski

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoEmily Dickinson – Wybór wierszyWybór wierszy – styczeń 2013 – Zima
Najwyżej oceniane Kącik poezjiWybór wierszy – sierpień 2017Wybór wierszy – lipiec 2017Satyra na bożą krówkęWybór wierszy – październik 2016Wybór wierszy – marzec 2017
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.