To obiecujące trio z Brooklynu na swojej drugiej płycie pokazuje, że Pornography i Atomizer musieli słuchać z religijnym skupieniem a Joy Division, wczesne Killing Joke, Siouxsie and the Banshees i Suicide to cały czas istotne punkty odniesienia przy budowaniu współczesnego oblicza alternatywnego rocka. Te dziesięć wspaniałych kawałków, jakie mają nam tu do zaproponowania, przypomina więc wzorowo odrobioną pracę domową uczniów, którzy nie wstydzą się podkradać patentów nauczycielom; grają nuty wyszarpane, zdawałoby się, już do granic możliwości, ale czerpią z tego autentyczną frajdę. Ich wokal - wypadkowa depresyjnego Curtisa i romantyka Roberta Smitha - nie ma w sobie ani grama kompleksu i w tym należy szukać ich zwycięstwa.